Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 maja 2017

KUCHNIA: Batoniki owsiane- FIT

Do zrobienia tych batonikow zbieralam sie przez dobre pol roku. I sama nie wiem czemu tak dlugo zwlekalam.
W tym czasie trafilam na kilka przepisow, ktore koniec koncow zmodyfikowalam i zrobilam swoj wlasny przysmak.
Batoniki owsiane to super przekaska, gdy mamy ochote na male co nieco, a chcemy uniknac spozywania cukru i niezdrowych smakolykow . Moga rowniez spokojnie zastapic nam drugie sniadanie.
Ladnie opakowane beda tez milym prezentem DIY dla naszych bliskich.


Skladniki:
  • 2 szklanki platkow owsianych
  • 3 lyzki wiorkow kokosowych 
  • 3 lyzki rodzynek
  • garstka posiekanych orzechow wloskich 
  • 2 lyzki luskanego slonecznika
  • 2 lyzki dyni
  • 2 lyzki siemienia lnianego
  • 2 lyzki masla orzechowego
  • 3 lyzki miodu
  • 30 g masla


Rozgrzewamy piekarnik do temp. 175 st.C. 

Platki owsiane, orzechy, slonecznik i dynie wysypujemy na duza blache i rownomiernie rozprowadzamy. 
Prazymy przez okolo 10 minut, ciagle kontrolujac sytuacje. Po tym czasie dosypujemy wiorki kokosowe i siemie lniane. Prazymy przez kolejne 2 minuty. 
W razie potrzeby calosc mieszamy drewniana lyzka. Mieszanke przesypujemy do miski i dodajemy rodzynki.

W rondelku na malym ogniu rozpuszczamy maslo, miod i maslo orzechowe. Wszystkie skladniki powinny nam sie ladnie polaczyc. Pamietajmy jednak, ze calosc nie moze nam sie zagotowac. 

Nasza mase przelewamy do miski ze skladnikami suchymi i dokladnie mieszamy.

Calosc przekladamy do wylozonej papierem do pieczenia keksowki. Przykrywamy dodatkowa warstwa papieru i mocno dociskamy, tak, aby nasza masa byla dobrze ubita. Mozemy cos na niej polozyc. 
To bardzo istotne i odgrywa duza role przy pozniejszym krojeniu naszych batonikow. 

Blache wkladamy do piekarnika rozgrzanego  do 150 st.C na 20-30 minut.

Po tym czasie znow dociskamy mase owsiana, pozostawiajac "obciazenie" do wystygniecia. Wtedy tez dopiero kroimy nasze batoniki.
Grubosc dobieramy wedlug uznania. Moje batoniki mialy ok 3 cm.

Gotowe batoniki przekladamy do szczelnego pojemnika. Mozemy je przechowywac przez okolo dwa tygodnie.


Smacznego!

A.

środa, 12 kwietnia 2017

DOM: Barwienie jajek na Wielkanoc- naturalne sposoby

Jaja sa symbolem nowego zycia, a takze milosci i plodnosci. Zgodnie z tradycja to wlasnie bez nich nie wyobrazamy sobie wielkanocnej swieconki.
Moga byc malowane, wyklejane czy tez barwione. Mozemy kupic gotowe barwniki lub przygotowac je samodzielnie w domu z naturalnych skladnikow, ktore posiadamy w kuchni.
Ja wlasnie takie lubie najbardziej, przypominaja mi sie wtedy czasy, kiedy to moje babcie barwily jajka w lupinach cebuli.
Dziadek z kolei tworzyl piekne kraszanki -dekorujac je za pomoca wosku. To byly prawdziwe dziela sztuki.
Bardzo, zeluje, ze nie moge Wam ich tu pokazac i ze sama czegos takiego stworzy tez nie potrafie.


Barwienie jajek naturalnymi barwnikami jest bardziej pracochlonne, ale mamy pewnosc, ze nasza pisanka nie "przesiaknie"chemia, ktorej i tak mamy w nadmiarze na co dzien.


Do rzeczy!

Nasza kuchnia jest skarbnica naturalnych barwnikow, ktore smialo mozemy wykorzystac przygotowujac nasze wielkanocne jaja. Kolorowac je mozemy nie tylko cebula, lecz takze kurkuma, burakiem czy czerwona kapusta. Kolory mozemy ze soba laczyc, tworzac wyjatkowe odcienie skorupek. To nie tylko fajna zabawa, ale takze swietna alternatywa dla "kupnych" barwnikow.


Zaczynamy?

Wszystkie jajka zatem gotujemy na twardo.


Jak uzyskac poszczegolne kolory? Otoz tak:

Zolty- przygotowujemy wywar z dwoch lyzek kurkumy (zalewajac ja wrzatkiem. Nastepnie wkladamy nasze jajko i czekamy do uzyskania pozadanego efektu).

Pomaranczowy- wrzucamy jajka do ugotowanych lupin cebuli. Zostawiamy w wodzie do ostygniecia.

Niebieski- kapusta czerwona (kapuste zalewamy wrzatkiem i czekamy, az pusci kolor. Wkladamy nasze jajko i czekamy, az sie zabarwi)

"Ziemisty"- burak (tu raczej obstawialam kolor rozowy, ale chyba cos zle zrobilam.)

Zielony-  jajka najpierw barwimy na niebiesko, a nastepnie na zolto




A Wy jak w tym roku przygotujecie swoje pisanki? Dajcie znac koniecznie!

Pozdrawiam,
Aga

sobota, 4 marca 2017

KUCHNIA: Szybkie bułeczki- idealne na śniadanie!

Lubicie swieze pieczywo? Ja bardzo. Problem polega na tym, ze nie zawsze mam mozliwosc wyjscia rano z domu, aby swieze buleczki dostarczyc, a takie na sniadanie wchodza najlepiej.
Przy dwojce dzieci jest to dla mnie trudna misja. Ogarnac cala ferajne, pojsc do sklepu i jeszcze mozliwie szybko wrocic, aby sniadanie zjesc (jestem z tych, co bez sniadania z domu nie wychodza).

Na szczescie jest na to sposob. Wlasne buleczki to zawsze dobra alternatywa dla tych sklepowych. Wszystkie potrzebne skladniki mam przewaznie w domu. 


Skladniki:
  • 3 szklanki maki
  • 1 lyzeczka soli
  • 2 lyzeczki cukru
  • 30-40g drozdzy
  • 1 szklanka mleka
  • 1 lyzka oliwy
  • ziola/ nasiona (wedlug uznania)

  • Mleko podgrzewamy.  W polowie szklanki mleka rozpuszczamy drozdze i cukier. Make przesiewamy. Dodajemy sol, oliwe i rozczyn z drozdzy oraz przyprawy i nasiona (jakie lubimy najbardziej). Do moich buleczek dodalam prazone pestki dyni i slonecznika,  ziola prowansalskie i odrobine slodkiej papryki.

  • Dodajemy druga polowe mleka i mieszamy. Wyrabiamy do momoentu, az ciasto nie bedzie nam sie kleic do reki. Jesli jest taka potrzeba dosypujemy make. Nasze ciasto dzielimy na pol. Z kazdej czesci powinno wyjsc ok. 6 buleczek (lacznie 12 szt.)

  • Buleczki ukladamy na papierze do pieczenia. Przed wlozeniem do piekarnika mozemy je delikatnie ponacinac, tak aby nadac im specyficznego ksztaltu. Pieczymy 15 minut w 200 st.C. Buleczki powinny byc rumiane.

Pozdrawiam i smacznego!
Aga

poniedziałek, 7 listopada 2016

KUCHNIA: Pancakes dla alergika

Tak sie zlozylo, ze moj synek ma alergie pokarmowa. Jego organizm nie toleruje przetworow mleka krowiego oraz bialka kurzego. W zwiazku z tym wciaz szukam nowych rozwiazan, ktore byc moze mu podpasuja, oczywiscie z wyeliminowaniem zakazanych produktow. Sprawa nie jest prosta, bo L. do tego jest mega wybrednym zywnosciowo maluchem. Przewaznie wcale nie ma ochoty czegokolwiek probowac. Je raczej sprawdzone rzeczy, a do nowosci podchodzi sceptyczie.  Baaardzo sceptycznie. Zamyka oczy i wlacza odruch wymiotny. W rezultacie musze sama zjesc to co przygotowalam.

Coz, taki juz jest. Mam nadzieje, ze z czasem mu to minie, wiec probuje dalej....

I tak dzisiaj PANKEJKI bez dodatku mleka krowiego i jajek

Skladniki:
- 1 szklanka maki
- 2 lyzki brazowego cukru ( jesli robicie dla malego alergika, ktory nie zna cukru mozecie ten skadnik pominac lub zastapic go czyms innym)
- 1 lyzeczka sody
- szczypta soli
- 1 rozgnieciony banan
- 1 szklanka mleka ryzowego
- 1 lyzka oleju
- 2 lyzki otrebow (ja mam zrobiona mieszanke pszennych i zytnich)
* olej kokosowy

  • Wszystkie suche skladniki wymieszac ze soba w misce
  • Pozostale skladniki (mokre)- banan, olej, mleko wymieszac w drugiej misce
  • Calosc ze soba polaczyc, dodajac mokre skladniki do suchych. Dokladnie wymieszac tak, aby uzyskac jednolita mase. 
  • Smazyc na suchej patelni lub odrobinie *oleju kokosowego
  • W przypadku "muszek owocowek" podawac z ulubionymi owocami ;)




Smacznego!

A.

poniedziałek, 26 września 2016

KUCHNIA: Zapiekanka Tortilla z kurczakiem, szpinakiem i fetą

Dzis przepis na mega szybki i przepyszny obiad. To danie sprawdzi sie rowniez wtedy, jesli szukacie pomyslu na kolacje na cieplo. Jesli znudzily Wam sie tradycyjne dania zapraszam do wyprobowania mojej propozycji z kurczakiem, szpinakiem i feta- choc tak naprawde do zapiekanki mozecie dorzucic wszystko na co macie ochote.


Skladniki:
- 3 tortille
- pol puszki pomidorow
- 1 duza cebula
- 1 podwojna piers z kurczaka
- pol kostki mrozonego szpinaku 
- pol sera typu feta
- 2 plasterki sera zoltego
- pol mozzarelli
- 2 zabki czosnku
- 3 pieczarki
- pol papryki czerwonej
- 1/3 puszki kukurydzy
- kilka lyzek oleju
- przyprawy: papryka czerwona (slodka, ostra), przyprawa do kurczaka, sol, pieprz, bazylia, oregano
- lyzka musztardy

Przygotowanie:

  • Sos pomidorowy: Pol cebuli delikatnie zeszklic na oleju. Dodac pomidory w puszce, wycisniety zabek czosnku. Doprawic sola, pieprzem, papryka slodka i ostra, bazylia oraz oregano. Wymieszac.
  • Do miseczki wlac odrobine oleju, dodac lyzke musztardy, wycisniety zabek czosnku, przyprawe do kurczaka, papryki  i dorzucic pokrojonego w kostke kurczaka. Calosc wymieszac i podsmazyc na patelni. Pod koniec smazenia dorzuc pokrojone w kostke cebule, papryke czerwona i pieczarki. Poddusic do momentu odparowania wody.
  • Szpinkak podgrzac w malym garnku .Dodac zabek czosnku, sol pieprz i rozdrobniona fete.
  • Mozzarelle i ser zolty pokroic w kostke 
  • Tortownice wysmarowac delikatnie olejem. Ulozyc na niej placek tortilli. Nastepnie wysmarowac go wczesniej przygotowanym sosem. Nalozyc farsz kurczakowo- warzywny, dodac kukurydze.  Calosc posypac polowa sera i przkryc kolejnym plackiem tortilli. Nalozyc kolejna warstwe- tym razem szpinakowa i rowniez posypac serem. Na gore ulozyc kolejny placek tortillii i posmarowac go delikatnie olejem.
  •  Calosc wstawic do rozgrzanego do 200 st. piekarnika na ok 10 min. Tak aby wszystko sie dobrze podgrzalo, a gorny placek tortilli zarumienil.

 Smacznego i pozdrawiam!
A.




czwartek, 5 marca 2015

Moich 20 lifehacków, dzięki którym żyje mi się latwiej

Wciaz poszukuje nowych rozwiazan, ktore ulatwia mi funkcjonowanie kazdego dnia. Mam kilka swoich ulubione sposobow na to, aby zylo mi sie lepiej. Niektore z nich poprawiaja mi nastroj, inne pomagaja mi sie zorganizowac i zaoszczedzic na czasie. Wiekszosc moich rozwiazan jest banalna, ale nie wyobrazam sobie bez nich zycia. Spisalam Wam czesc z nich (z roznych dziedzin zycia), ktore towarzysza mi na co dzien.

fot. A.Wojciechowski

Kilka moich niezawodnych sposobow na usprawnienie niektorych czynnosci, o ktorych byc moze nie mieliscie pojecia:

1. Gdy nie mam pod reka zelazka, czesto korzystam z prostownicy. Dzieki niej w szybki sposob mozna przeprasowac np. mankiety koszuli (nalezy jednak pamietac o tym, aby byla ona czysta!)
O tym sposobie pisalam w poscie Jak szybko "przeprasowac" koszule bez uzycia zelazka?


2. Szampony, odzywki, kremy i balsamy zuzywam do samego konca. Gdy z opakowania nie da sie juz nic wycisnac biore nozyczki, rozcinam i mam jeszcze spora czesc produktu do kolejnego smarowania.
Uwiezcie mi w tych wszystkich tubkach jest jeszcze sporo kosmetyku, ktory czasem wystarcza nawet na kolejny tydzien uzywania.

3. Do odsiwiezenia ubran uzywam domowej roboty sprayu. Jest idealny nie tylko do tkanin, ale rowniez do rozpylenia jako odswiezacz powietrza. Przygotowanie go jest banalnie proste. Jak go zrobic pisalam w poscie Domowej roboty odświeżacz powietrza i ubrań w sprayu

4. Odzywke do wlosow, ktora nakladam pod prysznicem zawsze przeczesuje szerokim grzebieniem zaraz po nalozeniu. Dzieki temu moje wlosy latwiej sie pozniej rozczesuja, a produkt lepiej wnika w strukture wlosa.

5. Gdy otwieram jakis produkt spozywczy np. jogurt i nie zuzyje go do konca naklejam na niego mala samoprzylepna karteczke z data. Dzieki temu wiem ile juz stoi w lodowce i ile mam jeszcze czesu na jego zuzycie (gdy nie mam karteczek pod reka zastepuje je markerem do podpisywania plyt CD)

6. Jesli nowe buty po zakupie farbuja "impregnuje" je domowym sposobem. O tym, co radzi sobie w tym celu najlepiej pisalam w poscie Co zrobic, gdy buty farbuja


7. Mam swoja stala liste produktow, ktore staram sie miec zawsze w domu, a dzieki ktorym przygotowanie posilkow nie zajmuje mi wiecej niz pol godziny (podziele sie nia z Wami przy okazji oddzielnego postu)

8. Produkty spozywcze staram sie kupowac raz w tygodniu, co pozwala mi zaoszczedzic sporo czasu  (i pieniedzy- zawsze cos jest jeszcze "potrzebne", gdy chodzimy miedzy polkami).

9. Co miesiac tworze miesieczny kalendarz, w ktorym codziennie spisuje nasze wydatki. Dzieki temu jestem w stanie na biezaco kontrolowac nasze rozchody. Wiem ile wydajemy na jedzenie, kosmetyki i inne przyjemnosci. Na tej podstawie okreslam miesieczny limit, w ktorym musimy sie zmiescic.

10. Pieniedzmi, ktore zostaja mi z zakupow karmie naszego Euro Sponsora. Wrzucamy do niego rowniez "ekstra" kase, ktora znalezlismy, odlozylismy przy okazji wymiany butelek (w Niemczech wiekszosc butelek jest zwrotna, nie zamieniamy ich na nowe produkty w sklepie, lecz zamieniamy na gotowke), lub zarobilismy w inny sposob. Dzieki temu zawsze mamy jakas dodatkowa sume na wakacje, nieprzewidziane wydatki i przyjemnosci ;)  O moim Euro Sponsoze pisalam tu .

11. Jesli ktorys z produktow kosmetycznych mi sie nie sprawdza zmieniam jego przeznaczenie. I tak szmponem do wlosow czyszcze moje pedzle, odzywka zastepuje mi pianke do golenia nog, a kremem do rak lub balsamem smaruje stopy.

12. Nigdy nie kupuje jednorazowych reklamowek, zawsze nosze przy sobie Eko Torbe, ktora wedlug mnie jest swietnym rozwiazaniem przy okazji nieprzewidzianych zakupow lub gdy nagle musimy cos schowac, a w torebce jak zwykle brakuje miejsca.


13. Latem zawsze mam przy sobie chuste typu pareo. Uwielbiam jej wielofunkcyjnosc, a przy okazji zajmuje niewiele miejsca. Mozna na niej usiasc, mozna sie nia okryc, przykryc, schowac przed sloncem, a nawet wytrzec, gdy pojawi sie taka potrzeba.

14. Mam zawsze pod reka mokre chusteczki dla niemowlat, ktore maja wiele zastosowan. Idealne w domu (gdy trzeba cos wytrzec, zmyc makijaz itp) i na zewnatrz (przetrzec rece, rower, czy buty).

15. W domu moich rodzicow mam kota chorego na padaczke, ktory musi przyjmowac regularnie leki. Jak sie domyslacie nie jest latwe namowic zwierze do lykniecia tabletki. W tym celu robimy specjalne kulki z pasztetowej i ukrywamy w niej tabletke.

16. W samochodzie woze zawsze koc, stolik turystyczny i mini grilla. Nigdy nie wiadomo kiedy moze sie przydac.

17. Staram sie odkladac rzeczy na miejsce i stosowac zasade jednej minuty. Wedlug mnie to kluczowy sposob na utrzymanie porzadku w domu.

18. Na wiosne wysadzam kilka skrzynek z ziolami (bazylia, pietruszka, koperek itp). Dzieki temu przez caly sezon mam dostep do swiezej "zieleniny" prosto z "wlasnego ogrodka".



19. Mam tak zwana "skrzynke oczekujaca", gdzie mieszkaja wszystkie kosmetyki (i nie tylko), ktore czekaja na uzycie. Czasami cos od kogos dostane lub kupie w dwupaku, a mam jeszcze pewne rzeczy w uzyciu, wtedy odkladam do mojej skrzynki oczekujacej i wyciagam kiedy poprzedni prodkukt sie skonczy. Ma to swoje plusy, bo gdy akurat potrzebuje maszynki do golenia, szczoteczki do zebow, czy jedwabiu do wlosow przewaznie mam to wszystko w moim magicznym pudelku (w przypadku kosmetykow trzeba jednak zachowac czujnosc, ze wzgledu na date przydatnosci i na biezaco kontroowac co sie ma).

20. Posiadam swoj maly "pozytywnik", w ktorym spisuje wszystkie pozytywne mysli. Staram sie zagladac do niego jak najczesciej. Zwlaszcza wtedy, gdy potrzebuje motywacji. Czytam wtedy wszystko, co w nim zapisalam (nawet po dwa razy) i od razu czuje sie lepiej. 


Jestem ciekawa, czy Wy macie swoje lifehacki. Jesli tak napiszcie o nich koniecznie w komentarzu!



wtorek, 29 lipca 2014

jak zrobić Kartoffelsalat, popularną w Niemczech sałatkę ziemniaczaną ?

Witajcie Kochani!
Wiecie, ze rodowici Niemcy w Bawarii (tu, dzie obecnie mieszkam) zaczynaja swoj dzien od bialej kielbasy, precla i piwa? Pozniej wpadaja do knajpy na obiad i zamawiaja Schnizla, obowiazkowo z Kartoffelsalat (salatka ziemniaczana).

A wlasciwie to, ta cala Kartoffelsalat moga jesc o kazdej porze dnia i niemalze do wszystkiego im ona pasuje. Do kielbasy, do kotleta, do "mielonki", wszelkiego rodzaju mies, a nawet do ichniejszych "pierogow".

Salatke ziemniaczana mozna zjesc w restauracji, kupic ja w sklepach typu Lidl lub Aldi, albo zrobic samemu w domu i taka mi najbardziej smakuje! To swietna alternatywa dla puree i tradycyjnych ziemniakow.


Co potrzebujemy:
  • 6-8 malych ziemniakow
  • 1-1,5 lyzki musztardy
  • ok. 3/4 szklanki rosolu
  • 1 duza cebula
  • sol
  • pieprz 
  • olej
  • 1- 1,5 lyzki octu


Ziemniaki gotujemy w mundurkach, obieramy ze skorki i kroimy w talarki. Cebule kroimy w kostke, podrumieniamy na oleju i dodajemy do ziemniakow. Calosc zalewamy rosolem, dodajemy musztarde oraz ocet, przyprawiamy sola i pieprzem. Starannie mieszamy (najlepiej reka, tak aby powstala nam masa jak na zdejeciu powyzej).

* opcjonalnie mozna dodac boczek pokrojony w kostke (przysmazony), a takze swieze ogorki (pokrojone jak na mizerie), a takze szczypiorek.

Smacznego!





sobota, 14 czerwca 2014

jak zrobić szybko pyszny obiad (idealny w letnie, gorace dni) i zyskać przy tym czas dla siebie

Gdy na dworze temperatura siega powyzej 30 kresek wlaczanie kuchenki w okolo 30-metrowej kawalerce na poddaszu, to pomysl z kategorii tych idiotycznych (uwierzcie mi na slowo). 

Cos jednak jesc trzeba, mimo upalow za oknem (ktorych zyczylabym sobie jak najdluzej), a najlepiej jesli to cos, choc troche przypomina obiad. 

Gotowanie czegokolwiek, stanie przy kuchence i mieszanie w garach w goracy dzien na starcie jednak odpada. Nie mam wtedy checi na pichcenie czegokolwiek, a czas ten wole przeznaczyc na sloneczne kapiele ;) 
Chce zjesc i miec z glowy. Musi wiec byc smacznie, ale jednoczesnie pozywnie i zdrowo.

Najbardziej w takich momentach cenie sobie szybkie, bezproblemowe rozwiazania... i wtedy wlasnie w ruch idzie parowar. 

To genialne urzadzenie, dzieki ktoremu  mam czas dla siebie, bo wszystko samo sie robi ;)


Gdy kanapki nie wchodza w gre, a mieso tez odpada, nic nie sprawdza sie lepiej niz warzywa na parze. Z dodatkiem masla, przypraw i swiezych aromatycznych ziol tworza idealne zestawienie, ktore genialnie pasuje w takie dni jak mamy obecnie za oknem.


1. Szparagi w pomaranczach


2. Cukinia, brokul, brukselka w towrzystwie cebuli, czosnku, swiezej bazylii i ziol prowansalskich


3. Ziemniaki (talarki) z marchewka, cebula, czosnkiem z dodatkiem ziol i grubo zmielonego pieprzu.



Pycha! I samo sie robi ;)



środa, 4 czerwca 2014

ekspresowe lody truskawkowo-bananowe z mietą



Wraz z nadjsciem lata (ktorego wyczekuje) i tych wszystkich upalnych dni nachodzi mnie ochota na cos pysznego i orzezwiajacego. Najlepiej, zeby bylo pod reka i ratowalo w gorace dni. Dobrze tez, aby bylo zdrowe..

Lody wlasnej ´produkcji` doskonale spelniaja te wszystkie wymogi, a do tego nie wymagaja za wielkich umiejetnosci ogarniecia sie w kuchni.

Do zestawu ponizej dodajemy jeszcze banana i miksujemy w blenderze. Moje lody sa z kawalkami truskawek (UWIELBIAM SEZON TRUSKAWKOWY!), ktore dodatkowo wkroilam na koncu.
Calosc wylewamy do naszych pojemniczkow i odstawiamy do zamrazarki na kilka godzin. Gotowe! Mmmmm..pychota.


A jesli wolicie kakaowa wersje odsylam Was tu.

Ponadto zajrzyjcie do posta, w ktorym pokazywalam moje mega przepyszne lody waniliowe. Mysle, ze ta propozyca Wam sie spodoba, choc wymaga nieco wiecej pracy niz moje ekspresowe lody na patyku ;)





poniedziałek, 26 maja 2014

caprese z truskawkami

Moj urlop minal w mgnieniu oka. Czas w rodzinnach stronach plynie jeszcze szybciej. 
Bylo troche zalatwiania, troche opalania, wesele znajomych i grillowanie.
To byl bardzo udany tydzien offline ;)

A dzis salatka caprese w nieco innym niz zwykle wydaniu.
W zwiazku z tym, ze zaczyna sie sezon truskawkowy postanowilam troche poeksperymentowac z moimi ulubionymi owocami.


Mozzarelle polaczylam z truskawkami, swieza bazylia i mieta, a calosc polalam octem balsamicznym. 
Wytrawna wersja truskawek podbila moje podniebienie i juz wiem, ze truskawki swietnie smakuja nie tylko na slodko.


I choc uwielbiam tradycyjne caprese z pomidorami, to polaczenie rowniez przypadlo mi do gustu.
Wyprobujcie koniecznie!


Milego wieczoru ;)


czwartek, 8 maja 2014

pikantna zupa z czerwona soczewica

Hej Kochani!

Z soczwica eksperymentuje po raz pierwszy. Nie bardzo wiedzialam co z niej zobic i jak sie za nia zabrac. W rezultacie padlo na zupe, ktora okazala sie strzalem w dziesiatke.


Do konca nie bylam pewna co z tego mojego doswiadczenia wyjdzie, ale bylam pelna nadzieji, bo zupy chyba nie da sie popsuc... (tak mi sie przynajmniej wydaje)

Jej przygotowanie nie zajelo mi wiecej niz pol godziny. Szczegolnie nadaje sie na chlodniejsze dni. Swietnie rozgrzewa i jest dosc pozywna. Sprobujcie sami!


Co potrzebujemy:
  • szklanke czerwonej soczewicy
  • puszke pomidorow
  • wywar warzywny 
  • cebule
  • 3 zabki czosnku
  • pol czerwonej papryki
  • 1 szt. marynowanej papryki chilli
  • kawalek pora
  • swieza bazylie
  • przyprawy: wegeta, pieprz, slodka papryka, oregano, bazylia (i na co macie tylko ochote)
  • olej 



Przygotowanie:

Pokrojana cebule i czosnek (2 zabki) podsmazamy na niewielkiej ilosci oleju. Dodajemy do wywaru warzywnego razem z soczewica, pomidorami i pokrojona papryka. Gotujemy okolo 20 minut (az soczewica zrobi sie miekka).
Na koniec dodajemy marynowana chilli, kawalek pora i swieza bazylie. Calosc doprawiamy do smaku ulubionymi przyprawami (ja uzylam wyzej wymienionych) i wycisnietym zabkiem czosnku.

Smacznego!


P.S. Zobaczcie przy okazji jak prezentuje sie nasza wlasna bazylia, o ktorej wsominalam tutaj. To juz dwumiesieczna roslinka, ktora dekoruje moj kuchenny parapet, a jak ona pachnie... ;)



niedziela, 13 kwietnia 2014

lekki deser czekoladowy z kaszy jaglanej

Witajcie Kochani!
Od kilku dni korzystam z niemieckiej klawiatury i musze przyznac, ze nie bardzo ogarniam brak polskich liter. Myslalam, ze jakos bede Wam wklejac te wszystkie Ą i Ę oraz inne ogonki, ale uwierzcie mi, ze jest to czynnosc wymagajaca sporej ilosci czasu, ktorego niestety nie mam.

Moze kiedys nawet uda mi sie jakos temu zaradzic, ale obecnie musi pozostac tak jak jest. 

Dzis przepis na czekoladowe co nieco z kaszy jaglanej, na ktory natknelam sie jakis czas temu w intenecie. Postanowilam koniecznie go wyprobowac.



Skladniki:
  • szklanka mleka
  • brazowy cukier (opcjonalnie moze byc bialy), okolo 2 lyzek
  • 2 lyzki kakao
  • kasza jaglana, okolo 4 lyzek
  • * kawalki gorzkiej czekolady
  • * owoce


Mleko z dodatkiem kakao i cukru podgrzewamy (dokladnie mieszajac).
Kasze mielimy w mlynku do kawy i stopniowo dodajemy do mleka. Czekajac az zacznie stopniowo peczniec, kontrolujemy by nic nie przywarlo do garnka.
Gotowa mase przelewamy do foremek (mozemy wrzucic kawalki gorzkiej czekolady) i czekamy, az wystygnie (dodatkowo mozemy schlodzic w lodowce. Wedlug mnie schlodzona wersja smakuje jeszcze lepiej). Ja uzylam moich silikonowych foremek do muffinek. 

Podajemy z owocami, syropem daktylowym i sokiem malinowym lub z czym tylko mamy ochote:)


Znacie jeszcze jakies ciekawe przepisy z wykorzystaniem kaszy jaglanej? Jesli tak, koniecznie sie nimi podzielcie. Chetnie wyprubuje cos sprawdzonego.

Pozdrawiam Was goraco!


czwartek, 27 marca 2014

koktajl bananowy z cynamonem


Uwielbiam koktajle. Zwłaszcza te, które można przyrządzić w pięć minut. Jeśli macie podobnie spróbujcie tego koniecznie.

Koktajle bananowe mają to do siebie, że są pyszne, sycące i smakują genialnie o każdej porze roku. Wystarczy modyfikować dodatki, aby uzyskać idealne połączenie. Latem do bananów chętnie dodaję truskawki lub kiwi, a zimą eksperymentuję z cynamonem i miodem.
Mimo, że  mamy już wiosnę propozycja z cynamonem sprawdzi się również o tej porze roku.

Cynamon dzięki swym właściwościom wpłynie korzystnie na trawienie, a także poprawi pamięć, i krążenie, a także 'odkazi' organizm po zimie.
Miód doda nam energii w przypadku zmęczenia fizycznego i psychicznego.

Jeśli macie pod ręką banany, trochę mleka i cynamon szybko wyczarujecie przepyszny, sycący i jakże zdrowy napój.
Gotowi?


Pokrojone banany zasypujemy małą łyżeczką cynamonu, dodajemy łyżkę miodu i zalewamy mlekiem lub jogurtem. Całość traktujemy blenderem 


i przelewamy do szklanki. Na koniec dodajemy syropu daktylowego :)


Proste, prawda?  A jakie pyszne :)

Miłego dnia!


piątek, 28 lutego 2014

pomysł na śniadanie do pracy lub szkoły

Hej Kochani!
Wczoraj Tłusty Czwartek, a co za tym idzie szaleństwo pączkowe, dziś natomiast moja propozycja śniadaniowa do pracy lub szkoły w zdrowym (tak mi się wydaje) wydaniu.


Nie zawsze mam możliwość zjedzenia czegoś ciepłego, a na kanapki nie mogę już patrzeć. Postanowiłam zaopatrzyć się w pojemnik, który ułatwia mi życie i zabierać go codziennie ze sobą do pracy. 
Dzięki niemu moje śniadanie nie jest nudne, jest za to smaczne i zdrowe. 

Posiada on trzy przegródki, które chcąc nie chcąc zachęcają mnie do urozmaicenia w czasie przygotowania mojego posiłku.

A co jem dzisiaj?


  1. sałatka (pomidory, papryka, sałata-mix, kiełki, słonecznik)
  2. kabanosy
  3. sałatka z selera
Do tego zabieram dodatkowo pieczywo w osobnym pojemniczku, 1 1/2 litra wody mineralnej, kawę mrożoną i obowiązkowo jakieś owoce (najczęściej są to pomarańcze, banan lub gruszki).

Jeśli nie biorę do pracy żadnych owoców, staram się w domu nadrobić zaległości serwując sobie jakiś przepyszny owocowy zestaw.


A Wy co jadacie w pracy lub szkole?



środa, 12 lutego 2014

"skorupkoterapia", czyli jak zapobiegać osteoporozie

Ostatnio coraz częściej przekonuję się o skuteczności naturalnych metod leczenia różnych dolegliwości. Zagłębiam się w tajnikach medycyny naturalnej i unikam jak ognia "cudownych" sztucznych składników. Staram się nie przyjmować żadnych tabletek itp. Stawiam na to, co naturalne, a jednocześnie skuteczne.

Jestem pod ogromnym wrażeniem metod stosowanych przez moje babcie. To największa wiedza jaka mogła zostać mi przekazana...

Dziś o cudowności skorupek od jajek, które w swoim składzie posiadają między innymi fluor, miedź, żelazo, mangan i siarkę.
Pomagają w leczeniu łamliwości paznokci i włosów. Dzięki ich przyjmowaniu można również zlikwidować krwawienie dziąseł i wyleczyć się z bezsenności. Skorupki od jajka pomagają w usunięciu pierwiastków promieniotwórczych z organizmu, a także zapobiegają osteoporozie.

Moje babcie niejednokrotnie wykorzystywały skorupki od jajek do przyrządzania wszelkiego rodzaju mikstur (nie tylko dla siebie, ale i dla roślin, które miały w domu).


  • należy sparzyć skorupki wrzątkiem i pozostawić do wyschnięcia
  • następnie zmielić w młynku do kawy
Można je dodawać do płatków z mlekiem, do twarożku, ryżu lub sosów.
Taką kurację przeprowadza się 2 razy w roku (najlepiej w styczniu i listopadzie) przez 30 dni przyjmując 1-2 g dziennie.

Słyszeliście o tym sposobie zapobiegania osteoporozie? Pozdrawiam.















czwartek, 30 stycznia 2014

Lembas, chleb elfów

Dziś odrobina kulinarnej magii. Lembas to rarytas, którym żywią się elfy. Być może słyszeliście już o nim oglądając "Władcę Pierścieni"

Przepis pochodzi z książki "Kuchnia filmowa" Pauliny Wnuk, której bloga (From movie to the kitchen) serdecznie polecam. Znajdziecie tam mnóstwo interesujących przepisów, dzięki którym choć na chwilę poczujecie się jak na planie filmowym..

Ja też postanowiłam spróbować jak to naprawdę smakuje i tak powstał Lembas w moim wykonaniu:)


"Składniki:
  • 2-3 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • garść jagód goji (rodzynek lub orzechów)
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2-3 łyżki miodu
  • 1/2 szklanki cukru pudru
Sposób przyrządzenia:

Mąkę przesiej do miski, dodaj proszek do pieczenia i cukier. Wymieszaj. Zmiksuj mleko, miód i jajko. Dodaj do suchych składników. Wymieszaj dodaj jagody i wyrób. Gdyby było zbyt rzadkie, dodaj mąki. Ciasto ma być takie, by odchodziło od miski i dłoni, i można było je rozwałkować. Zrób to a następnie wytnij kwadraty. Ułóż na blaszce wyłożonej papierem do piecznia. Piecz w temp. 170 stopni, aż się zarumienią z wierzchu. "



W mojej wersji zwykła mąka została zastąpiona mąką gryczaną. Ciasto ciężko było jakkolwiek rozwałkować (mimo dodania sporej ilości mąki, wciąż było lepkie). Kształt jest zupełnie przypadkowy. Szczerze? Myślałam, że już nic z tego nie będzie, ale po upieczeniu wyszły naprawdę ciekawe w smaku i kruchości ciasteczka.
Już myślę o ich małej modyfikacji.



Pozdrawiam!