środa, 28 listopada 2012

Manhattan High Shine Lip Gloss

Dziś przychodzę do Was z błyszczykami, które absolutnie podbiły moje serce. Jak wiecie uwielbiam wszelkiego rodzaju mazidła do ust, lecz wcale nie łatwo mnie zadowolić!
Nienawidzę, gdy błyszczyk lub pomadka wysusza mi usta lub co gorsza, odkłada się nieprzyzwoicie w kącikach ust. Jest to dla mnie obleśne i niedopuszczalne. Konsystencja w doborze odpowiedniego produktu do ust odgrywa dla mnie kluczową rolę. Błyszczyk musi być "gęsty" nie "śliski", a pomadka "kremowa"- nie "oleista". Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli.
Kilka lat temu wypróbowałam pomadki ochronnej BeBe Classic, która została ze mną do dziś i nie ma sobie równych (pisałam już o niej przy okazji opisywania "bez czego nie mogę się obejść"). Jestem od niej totalnie uzależniona. Mój błyszczyk idealny znalazłam w firmie Bell, niestety kilkanaście miesięcy temu wycofali go z rynku:( Długo poszukiwałam takiego, który zajmie jego miejsce. Wreszcie się udało!
Jakiś czas temu postanowiłam wypróbować te Manhattana ( Manhattan High Shine Lip Gloss) i to była dobra decyzja.  Zdecydowałam się na odcienie 23G (lekko złotawy) i 19L. Oba kolory pięknie prezentują się na ustach. Błyszczyk nie wysusza ust, ani się na nich nie "odkłada"- i o to mi przede wszystkim chodziło!!

A Wy macie swoje ulubione błyszczyki?


wtorek, 27 listopada 2012

"five o’clock"

Hej Kochani!
Jak Wam mija wtorkowe popołudnie? Ja mam mnóstwo pracy. Powoli ogarniam wszystkie zaplanowane na dziś czynności, ale jeszcze sporo przede mną...
Powoli zbliżamy się do 17 h, dlatego angielskim zwyczajem zapraszam wszystkich na wspólna popołudniową herbatę:) Wprawdzie powinna być ona podana z ciasteczkami, ale musicie mi wybaczyć... dopiero się za nie zabieram:)
Poza tym zachęcam również do chwilowego oderwania się od rzeczywistości...wyciszenia i delektowania się jej smakiem. Zróbcie sobie kwadrans dla siebie! To naprawdę pomaga:)

Miłego!


niedziela, 25 listopada 2012

udanego..

Dzień dobry?
Jak Wam mija niedziela? Mam nadzieję, że ok.
Macie jakieś sprawdzone sposoby na udany dzień? U mnie dużą rolę odgrywa, którą nogą wstanę z łóżka. Mam tu na myśli dosłowne znaczenie. Tak już się przyzwyczaiłam i weszło mi w nawyk. Podnosząc się z łóżka stawiam w pierwszej kolejności prawą nogę na podłogę nie lewą.. Wraz z nią przyjmuję pewne zobowiązanie: "To będzie udany dzień"! To jakbym wypowiadała życzenie, które wraz z moją ingerencją się spełnia. Uwierzcie mi to działa:) Może niektórzy z Was uznają to za dziwne, ale Ci którzy tak samo zaczynają dzień jak ja, będą wiedzieć o czym mówię:)
Udanego dzionka!





piątek, 23 listopada 2012

A Ty, co wybierzesz w ten weekend?

Hej:)
I znów mamy weekend!!! Wykorzystajcie go jak najlepiej:) Jeśli w tygodniu macie mało czasu na jakiekolwiek wycieczki i spacery, może właśnie w weekend uda wam się nadrobić te zaległości. Nie mówię tu wcale o weekendowej wycieczce do supermarketu czy galerii, gdzie przyrost ludności w te dni zdecydowanie rośnie. Familijne pielgrzymki krążą od rana do wieczora po centrach handlowych, w poszukiwaniu niczego.
Mówię tu o zwykłym spacerze na łonie natury, wdychaniu świeżego powietrza, delektowaniu się ostatnimi chwilami tej jesieni i zapachem wilgotnych liści..
Życzę Wam, abyście poczuli w ten weekend coś, co pachnie zdecydowanie lepiej, niż ludzki pot w galeriach i supermarketach!

Macie już jakieś plany na weekend?
Trzymajcie się ciepło!











czwartek, 22 listopada 2012

zupa dyniowa- krem:)

Hej Kochani!
Wprawdzie jesień powoli się kończy, ale apetyt na jesienne potrawy nie maleje..
Dziś krem z dyni :) Idealny w zimne dni. Genialnie rozgrzewa i rewelacyjnie smakuje! Koniecznie spróbujcie!


Co potrzebujemy?
- dynię średniej wielkości
- ziemniak
- imbir
- cebula
- czosnek
- mleczko kokosowe
- kostka rosołowa- warzywna
- cytryna lub pomarańcz
- pieprz świeżo mielony
- olej

Przygotowanie:
Do garnka wlewamy niewielką ilość oleju. Wrzucamy pokrojoną cebulę, czosnek- do zeszklenia. Dodajemy pokrojony miąższ z dyni (dynię wydrążamy, pozbywamy się pestek, obieramy). Ziemniaka obieramy, kroimy w plasterki i wrzucamy do garnka. Zalewamy wcześniej przygotowanym rosołkiem warzywnym i gotujemy, tak długo, aż wszystko zmięknie (naszym punktem odniesienia nich będzie ziemniak).

Wlewamy mleczko kokosowe, dodajemy pieprzu i świeżo startego na tarce imbiru. Dodajemy niewielką ilość soku z cytryny lub pomarańcza. Możemy doprawić zupę swoimi ulubionymi przyprawami, jeśli jest zbyt jałowa. Całość miksujemy blenderem na krem.
                                                                   Gotowe!!! Smacznego:)



 

środa, 21 listopada 2012

termofor kieszonkowy

Dalej pozostajemy w ciepłym klimacie,a wszystko za sprawą mini termoforków. Idealne dla wiecznie telepiących się i dogrzewających się na wszystkie sposoby zmarźluchów. Zamiast kolejnej pary rękawiczek warto zaopatrzyć się ten właśnie gadżet. Wystarczy "przełamać" blaszkę, która znajduje się w środku i poczekać, aż płyn zamieni się z ciepłą i twardą substancję o temperaturze do 50'C. Dostępne są w różnych kształtach i kolorach, trzymają ciepło ok.45 minut. Według mnie jest to naprawdę genialny gadżet. Idealnie sprawdza się podczas zimnych poranków na przystanku lub wieczornych spacerach:) Wystarczy wrzucić go sobie do rękawiczki lub kieszeni.
Jest to produkt wielokrotnego użytku. Zdolny do ponownego użycia zaraz po zagotowaniu go i zmianie jego zawartości ze stanu stałego na stan ciekły (to jest jedyny jego minus- żeby go "odczarować" musimy mieć dostęp do kuchni).

video




wtorek, 20 listopada 2012

sposób na zimne i trudne dni

Dziś przychodzę do Was z czymś gorącym, pluszowym i kojącym ból. Czymś, co może umilić nam sezon zimowy, gdy wyłączą nam ogrzewanie lub będziemy się chcieli najzwyczajniej w świecie dogrzać. To również cudotwórca w dziedzinie uśmierzania bólu pleców, pomaga przy zapaleniu pęcherza, bólach ucha, zębów lub w przypadku bólu menstruacyjnego. Wystarczy go tylko napełnić gorącą wodą, porządnie zakręcić, wsadzić w pokrowiec i rozkoszować się ciepłem!

A Wy, korzystacie z termoforów? Mój jest ze mną już kilka lat i dobrze radzi sobie w różnych sytuacjach. Myślę, że jest to naprawdę przydatna rzecz. Polecam wypróbować tej zimy:)





poniedziałek, 19 listopada 2012

L'Oreal Sublime Bronze

Kilka dni temu postanowiłam wypróbować kremu brązującego do twarzy, jako że lustrzane odbicie wyglądało mi nad wyraz blado. Dawno temu miałam do czynienia z L' Oreal- owskim cudem o zapachu brzoskwini, które całkowicie mnie urzekło. Mozolne poszukiwania sprawdzonego ideału zaprowadziły mnie prosto do  L'Oreal Sublime Bronze - efekt natychmiastowy :) Wprawdzie zastępcą ideału go nie mianuję, ale wykluczone, że zostanie ze mną na dłużej.
Bardzo wygodny w użyciu, dwukolorowy krem, nadający efekt naturalnej opalenizny od razu po zastosowaniu.Wprawdzie szukałam w sprayu, ale to rozwiązanie też przypadło mi do gustu. Łatwo się rozprowadza i nadaje skórze naturalny efekt. Nie uczula. Stosowany co kilka dni utrzymuje ładny kolor buzi. Poza tym, pachnie bardzo przyjemnie. Należy jedynie pamiętać, aby nie przesadzić z aplikacją. Jak przy użyciu innych tego typu specyfików lepiej nałożyć mniej i czynność w miarę potrzeby powtórzyć.

Czy któraś z Was go używała? Co o nim myślicie?




niedziela, 18 listopada 2012

Przysmak

Weekend powoli dobiega końca, mimo, że niedziela jeszcze przed nami. Dla mnie siódmy dzień tygodnia zdecydowanie pachnie już pierwszym. Wiadomo, weekendy sprzyjają spotkaniom towarzyskim, ale w środku tygodnia prawdopodobieństwo odwiedzin przez niespodziewanych gości wcale nie musi być mniejsze. Kto wie? Może już właśnie jutro ktoś będzie na spacerze niedaleko Was i postanowi wpaść "na kawkę":)
Warto więc na tę ewentualność się przygotować, a mianowicie zaopatrzyć swoją lodówkę w ciasto francuskie, które jest dobre w sytuacjach nagłych odwiedzin i nie tylko!:)

Podawałam Wam już przepis na Przysmak Bawarski, więc w temacie przysmaków pozostajemy. Dziś opcja, która sprawdza się w każdej sytuacji. Zwłaszcza, gdy nie mamy zbyt wiele czasu, a nasze umiejętności w kuchni są niepokojące (czyli szybko-łatwo- smacznie).
Wszystko, czego potrzebujemy to:
- ciasto francuskie ( 1 opak.)
- kilka pieczarek
- ser żółty
- pieprz świeżo mielony
- opcjonalnie- ulubione przyprawy
- jajko (jak nie nie macie w danej chwili jajek- to zwykła woda do posmarowania wierzchu powinna wystarczyć:P :)

Dzielimy ciasto francuskie na równe 6-8 równych części. Pieczarki  i ser żółty ścieramy na tarce, na największych oczkach (jeśli macie ser w plastrach możecie pociąć w drobną kostkę). Całość przyprawiamy swoimi ulubionymi przyprawami- polecam dużą ilość świeżo zmielonego pieprzu i oregano:) Wszystko dokładnie mieszamy, aby całość przeszła przyprawami. Farsz nakładamy na ciasto francuskie i zwijamy wszystkie rogi do środka (w kopertę). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180-200 stopni do zarumienienia. Można podawać na ciepło lub zimno. W obydwu przypadkach zadowala podniebienia:)
Smacznego!!


sobota, 17 listopada 2012

"zajęcia praktyczne"

Hej Kochani:)
Jak Wam mija sobota? Mam nadzieję, że w doborowym towarzystwie spędzacie ten dzień:)
Wczoraj mieliśmy małe spotkanie "pożegnalne" (to wcale nie oznacza końca znajomości) jednej z koleżanek ze szkoły językowej. Anabela zakończyła swoją edukację i tym samym wraca do Szwajcarii, gdzie mieszka i pracuje. Popołudnie upłynęło nam niezmiernie szybko i bardzo sympatycznie. Uwielbiam tego typu spotkania. Dzięki nim lepiej się poznajemy i szkolimy język, a także poznajemy kulturę innych krajów (każdy z nas pochodzi z innego państwa Europy). To naprawdę cenne doświadczenie i najlepsza "lekcja" językowa!!

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłej soboty!! Bye:)




czwartek, 15 listopada 2012

kilka słów do mikrofonu

Raz, dwa, trzy...próba mikrofonu!
Mam nadzieję, że jeszcze nie śpicie.. Przede wszystkim chciałam Wam bardzo podziękować za to, że codziennie tu wchodzicie i doceniacie moje poczynania blogowe:) Dziękuję za miłe słowa i wsparcie. Za Wasze komentarze i maile oraz wiadomości prywatne na Facebooku. Bardzo się cieszę, że regularnie odwiedza mnie grupa fajnych i kulturalnych ludzi. Cieszy mnie to, że liczba osób, które zostają ze mną na dłużej ciągle się powiększa. Z każdym z Was, moja motywacja rośnie. Dajecie mi mnóstwo uśmiechu na co dzień:) Mam najfajniejszych czytelników na świecie!!

Dziękuję za uwagę. Dobranoc :*

środa, 14 listopada 2012

Weißt du was?

Hej Kochani,
dziś mam dla Was coś wyjątkowego, a mianowicie filmik z ostatniej imprezy!!! Dawno nie było Emowych Teledysków...

(Zachęcam do użycia opcji Full Screen!)




I gdyby nie to, że była to impreza na której nie tańczono "Gangnam Style", tylko "Weißt du was?", a utwór ten został napisany przez Ema specjalnie na tą imprezę i impreza ta była pierwszą imprezą międzynarodową, to pewnie byłaby to zwyczajna biba!!!
Tymczasem wszyscy świetnie się bawili, a gościom wpadł w ucho utwór tego spotkania, a  A. zapamięta tę zabawę z nas wszystkich najdłużej (Wracaj do zdrowia, bo trzeba sprawnie ruszać nogą na kolejnej!!).
 

Mam nadzieję, że teledysk Wam się podobał! Miłego.
A jaka była Wasza ostatnia impreza?



P.S.
Confetti towarzyszy mi po dziś dzień:)

wtorek, 13 listopada 2012

lody na patyku

Hej:)
Wiem, że pogoda niekoniecznie zachęca do jedzenia zimnych deserów (choć dzisiaj nie ma co narzekać, bo jest naprawdę słonecznie), ale mam niekiedy ochotę zjeść coś zimnego, nawet, gdy na dworze temperatur plażowych brak.
W naszym klimacie, niestety zbyt długo musimy czekać na kolejne upały, ale jeżeli tylko zamkniemy oczy i podkręcimy na maksa kaloryfery, możemy poczuć się jak na egzotycznych plażach Bali. Zajadać się lodami na patyku i popijać zimne drinki. Wyobrażać sobie przy tym bezchmurne niebo i niekończącą się przygodę (dobra wizualizacja to podstawa!).
Dla tych, którzy wybiorą taką opcję w tym roku, przedstawiam przepis na lody:) Pozostałych zapraszam do wypróbowania przepisu latem:)



Proporcje na 12 szt.
- 100g śmietany kremówki
- 500g jogurtu naturalnego
- 3 łyżki cukru pudru
- 1 łyżeczka cukru waniliowego
- 2 łyżki gorzkiego kakao

Przygotowanie:
- śmietanę miksujemy z cukrem i cukrem pudrem
- otrzymaną masę łączymy z jogurtem
- część masy miksujemy z kakao
- nakładamy masę naprzemiennie do pojemniczków na lody (łyżka jasnej, łyżka ciemnej masy)
- stukamy pojemniczkiem o stół co jakiś czas, tak aby nie powstawały pęcherzyki powietrza
- wkładamy na koniec patyki i odstawiamy do zamrożenia
- po kilku godzinach lody są gotowe
- aby ułatwić wyciągnięcie lodów z opakowań polewamy opakowanie (na zewnątrz) przez chwilę ciepłą wodą, aż lód delikatnie odejdzie od pudełka

Smacznego:)


poniedziałek, 12 listopada 2012

zostań kolekcjonerem wartościowych nawyków i zawalcz o inspirację!!!

Czy zdajecie sobie sprawę, jak ważną rolę odgrywają w naszym życiu nawyki? Powtarzane codziennie czynności kształtują naszą osobowość... Z jakim sutkiem- zależy jedynie od stylu naszego życia. Jak głosi czeskie przysłowie: "Nawyk jest jak koszula zrobiona z żelaza".
To także "ubranie", które jest naszą wizytówką  na co dzień. Jeśli ubierzesz się w wystrzałowe nawyki, będziesz wyglądać naprawdę dobrze, zawsze i wszędzie gdzie się pojawisz. Kiedy jednak nieodpowiednio dobierzesz swoją garderobę nawyków lub jeśli obecna jest mocno zniszczona, możesz wyglądać śmiesznie i nieodpowiednio do sytuacji w jakiej możesz się znaleźć. W takim "ubraniu" trudno Ci będzie gdziekolwiek wystąpić, a samopoczucie nie będzie najlepsze.
Bardzo ciężko "wyleczyć się" z nawyków (z tych negatywnych szczególnie), ale nie jest to niemożliwe. Wspaniale jest jednak zamienić, te negatywne na pozytywne i cieszyć się z doskonałości płynących ze skutków ich wyrobienia. Aby nie zmagać się jednak z problemem wytępiania "nawykowego mola" z naszej codziennej szafy.. jest na to tylko jedna rada..

"Najlepszym sposobem zrywania ze szkodliwym nawykiem jest nigdy go w sobie nie wyrabiać"
J.C.Penney 


 (Prawda najświętsza! Chociaż grunt to zachować czujność. Podobno potrzeba ok 45 dni na wyrobienie w sobie nawyku! Nawiasem- to kawał czasu!! :)

Według mnie zatem najlepszym kluczem do sukcesu jest jednak inspiracja, która jest paliwem podtrzymującym ogień pasji. Dodaje siły i napędza do działania...więc..
zamiast szukać wymówek i klepać niepowodzenia po plecach, może warto podnieść swój tyłek z kanapy i wyjść na poszukiwanie pasji?! Tylko ona skieruje myśli we właściwym kierunku. 

Zacznij od otaczających Cię ludzi, ciekawych przedmiotów- to właśnie może zainspirować Cię do wielkich osiągnięć. Czytaj wartościowe teksty, słuchaj mądrych ludzi i wyrabiaj w sobie cenne nawyki.

"W miarę jak przybywa mi lat, elementem mojego planu emocjonalnego przetrwania musi być aktywne aktywne poszukiwanie inspiracji, a nie bierne oczekiwanie, aż ona sama mnie odnajdzie"
                   Bebe Moore Campbell

Mam nadzieję, że każdy zrozumiał moje przesłanie... Bierne oczekiwanie na zmianę dotychczasowego życia jest stratą czasu.Tylko podjęcie działania gwarantuje nam dobre wyniki :) A Wy co myślicie?

Dziękuję za uwagę. Miłego wieczoru:) Szanuj swój czas- wyrabiaj dobre nawyki- żegnaj smutki!!







czwartek, 8 listopada 2012

wszystko jest możliwe

Hej:) 
Jak Wam mija wieczór?
 Mam dla Was mały motywator, na chwile zwątpienia w samego siebie:) Jak dla mnie, nic więcej dodawać nie trzeba!!
Miłej nocki!!



środa, 7 listopada 2012

praliny kokosowe w czekoladzie

Hej:)
Jak Wam mija wieczór? Mam nadzieję, że ok! Gdyby jednak było inaczej przychodzę do Was z małą porcją słodkości, która sprawdza się doskonale w ponure wieczory i radosne dni:)
Mowa o kokosowych pralinkach w ciemnej czekoladzie, oczywiście własnej roboty:)



Co potrzebujemy?
- tabliczkę białej czekolady 
- tabliczkę gorzkiej czekolady
- wiórki kokosowe
- ok. 100 ml. płynnej śmietany 30 %
- ok. 100g masła

A wykonanie jest niezmiernie proste:)
- białą czekoladę z dodatkiem śmietany i masła rozpuszczamy w kąpieli wodnej
- dodajemy wiórki kokosowe, do uzyskania jednolitej masy
- z masy formujemy kulki (wielkości orzecha włoskiego)
- ciemną czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i obtaczamy w niej gotowe kulki kokosowe
- całość wykładamy na papier do pieczenia (może być folia aluminiowa), posypujemy delikatnie wiórkami kokosowymi i wstawiam do lodówki na ok.1 h
- po wyciągnięciu z lodówki praliny układamy w papilotkach (najlepiej w ulubionym kolorze:))

Wyglądają uroczo i smakują wyśmienicie:) Smacznego!




poniedziałek, 5 listopada 2012

aparatura

Hej Kochani:)
Na nikogo się nie obraziłam i o nikim nie zapomniałam. Jestem z powrotem, więc się wytłumaczę. Czasem trafia się ciąg zdarzeń, który można określić mianem: rób to, co w danej chwili najważniejsze, a rezultaty przyjdą później! Poczyniłam więc swą powinność i dołączyłam do grona "aparatek". W chwili obecnej jestem na etapie "jem przez słomkę". Szczęśliwie czekam na odejście bólu, który ortodontka obiecała pożegnać już w tydzień po zadrutowaniu:) Póki co, nie wyobrażam sobie zażywania jedzenia w innej formie niż płynnej.., a widok grilla na zębach wciąż wydaje mi się dość zaskakujący, hehe:) Ponadto jestem pozbawiona radości związanej ze spożywaniem pokarmów (a to zupełnie nie w moim stylu!!), którą próbuję odzyskać dzięki przyjmowaniu jogurtów mocno schłodzonych....Taka codzienność w innym wydaniu.

Rezultaty widoczne jeszcze przed trzydziestką, więc warto!!! :)



Mam nadzieję, że u Was wszystko ok!