wtorek, 23 maja 2017

Prezent na Dzien Matki- torba na zakupy DIY

Dzień Matki juz za moment. Moze któraś z Was nie ma jeszcze pomysłu na prezent i moja propozycja przypadnie Wam do gustu.
Przyznam, ze trochę spóźniłam się z tym postem, ale przecież Mama to jedna z najważniejszych osób w naszym życiu i nie trzeba czekać na specjalne okazje, żeby zrobić jej prezent od serca ;)

Nie martwcie się, ze nie macie jakiś specjalnych zdolności manualnych, Mamom podoba się wszystko (nawet jeśli do ideału daleko).
Poza tym wykonanie takiej torby na zakupy jest banalnie proste i jestem pewna, ze każdy sobie z tym poradzi.


Co nam się może przydać:

  • materiał (ja wykorzystałam len)
  • igła z nitka
  • farby do tkanin *
  • ozdobne tasiemki *
  • naszywki, prasowanki *
  • materiał w innym kolorze *
  • klej na gorąco*
  • szpilki*
  • maszyna do szycia
* opcjonalnie


Wykonanie:

Zaczęłam od wycięcia  prostokatu o wymiarach 40 cm x 86 cm oraz 4 pasków o wymiarach 4cm x 63 cm. W naszym prostokącie obszyłam wszystkie boki, lekko podwijając je do wewnątrz, następnie złożyłam materiał na pól (prawa strona materiału do środka) i przeszyłam po obu bokach. Torba już prawie gotowa! Szybko, prawda?

Paski posłużą nam na uszy naszej torby. Przyłożyłam 2 do siebie i pospinałam szpilkami, zszyłam je razem na lewej stronie, pamiętając o zostawieniu otworu, który ułatwi nam przełożenie materiału na prawa stronę.

Z druga para pasków zrobiłam to samo. Kiedy mamy już przełożone oba paski możemy zaszyć nasze otwory.
Uszy (według uznania) ozdabiamy kolorowymi taśmami lub koronka, która można przyszyć lub przykleić klejem na gorąco do materiału. A jeśli nie chcecie się za bardzo napracować zostawcie jak jest.

Jeśli chcecie jakoś wyjątkowo ozdobić torbę możecie napisać kilka miłych slow dla Mamy, albo coś namalować. W pasmanteriach np.TU  dostaniecie tez naszywki, prasowanki, czy ozdobne kamienie które tez mogą ciekawie wyglądać ;)



Jak widzicie moja torba tez nie jest idealna, ale podejrzewam, ze dla mojej Mamy nie ma to większego znaczenia ;)

Kto mnie śledzi, ten wie, ze uwielbiam takie EKO gadżety , dzięki którym możemy chronić nasze środowisko i wyglądać  przy tym oryginalnie.

Milego dnia!
A.

wtorek, 16 maja 2017

KUCHNIA: Batoniki owsiane- FIT

Do zrobienia tych batonikow zbieralam sie przez dobre pol roku. I sama nie wiem czemu tak dlugo zwlekalam.
W tym czasie trafilam na kilka przepisow, ktore koniec koncow zmodyfikowalam i zrobilam swoj wlasny przysmak.
Batoniki owsiane to super przekaska, gdy mamy ochote na male co nieco, a chcemy uniknac spozywania cukru i niezdrowych smakolykow . Moga rowniez spokojnie zastapic nam drugie sniadanie.
Ladnie opakowane beda tez milym prezentem DIY dla naszych bliskich.


Skladniki:
  • 2 szklanki platkow owsianych
  • 3 lyzki wiorkow kokosowych 
  • 3 lyzki rodzynek
  • garstka posiekanych orzechow wloskich 
  • 2 lyzki luskanego slonecznika
  • 2 lyzki dyni
  • 2 lyzki siemienia lnianego
  • 2 lyzki masla orzechowego
  • 3 lyzki miodu
  • 30 g masla


Rozgrzewamy piekarnik do temp. 175 st.C. 

Platki owsiane, orzechy, slonecznik i dynie wysypujemy na duza blache i rownomiernie rozprowadzamy. 
Prazymy przez okolo 10 minut, ciagle kontrolujac sytuacje. Po tym czasie dosypujemy wiorki kokosowe i siemie lniane. Prazymy przez kolejne 2 minuty. 
W razie potrzeby calosc mieszamy drewniana lyzka. Mieszanke przesypujemy do miski i dodajemy rodzynki.

W rondelku na malym ogniu rozpuszczamy maslo, miod i maslo orzechowe. Wszystkie skladniki powinny nam sie ladnie polaczyc. Pamietajmy jednak, ze calosc nie moze nam sie zagotowac. 

Nasza mase przelewamy do miski ze skladnikami suchymi i dokladnie mieszamy.

Calosc przekladamy do wylozonej papierem do pieczenia keksowki. Przykrywamy dodatkowa warstwa papieru i mocno dociskamy, tak, aby nasza masa byla dobrze ubita. Mozemy cos na niej polozyc. 
To bardzo istotne i odgrywa duza role przy pozniejszym krojeniu naszych batonikow. 

Blache wkladamy do piekarnika rozgrzanego  do 150 st.C na 20-30 minut.

Po tym czasie znow dociskamy mase owsiana, pozostawiajac "obciazenie" do wystygniecia. Wtedy tez dopiero kroimy nasze batoniki.
Grubosc dobieramy wedlug uznania. Moje batoniki mialy ok 3 cm.

Gotowe batoniki przekladamy do szczelnego pojemnika. Mozemy je przechowywac przez okolo dwa tygodnie.


Smacznego!

A.

sobota, 6 maja 2017

LIFESTYLE: Dzieci i babskie pogaduchy / Felek-klub aktywnej rodziny Jelenia Góra

Dawno nie było tutaj prywaty, wiec dziś krotka fotorelacja ze spotkania z Dziewczynami w moim rodzinnym mieście.
Moja majówka zaowocowała w przemiłe spotkanie z dwiema kumpelami, które maja dzieci w podobnym wieku do moich.

Z Aśka znamy się prawie od zawsze, a Marcysie poznałam zupełnie niedawno (ale mam wrażenie, ze gdzieś w życiu przed życiem już się spotkałyśmy).

Wszystkie trzy mamy dzieci w podobnym wieku, co oznacza, ze oprócz wspólnych zabaw naszych pociech taki wypad owocuje tez w wymianę doświadczeń i milo spędzony czas. Nie wiem jak Was, ale mnie takie spotkania zawsze bardzo inspirują i motywują do organizowania kolejnych.


Jaka była majówka pod względem pogodowym każdy pewnie wie. A jak nie, to powiem Wam, ze Jelenia Góra przykryta była chmurami i wcale, a wcale nie było fajnie na zewnątrz.
Zależało nam jednak, aby dzieci mogły się ze sobą pobawić, trochę powygłupiać, a my spokojnie poplotkować nie tracąc ich z zasięgu wzroku.

Spotkanie w Felku- klubie aktywnej rodziny to był strzał w dziesiątkę!
Miejsce okazało się być bardzo kameralne. Cala salkę miałyśmy właściwie do swojej dyspozycji.
Dzieciaki mogły skakać, huśtać się i szaleć w basenie z piłkami do woli, a co najważniejsze my miałyśmy wszystko pod kontrola.

Klubem opiekuje się Agnieszka, która prowadzi również zajęcia sensoryczne dla maluszków, a także opiekuje się dziećmi .

Zobaczcie krotka fotorelacje z naszego spotkania..











Dzieci (i te małe i te większe) super się bawiły. Każde z nich znalazło tu coś dla siebie. Dzieciaki mogły wyszaleć się do woli, a mamusie spędzić fajne przedpołudnie w miłym towarzystwie.






A Wy korzystacie z takich miejsc jak Felek? Macie podobne kluby zabaw w swojej okolicy? Co najbardziej w nich lubicie? Moze wyróżnia je coś wyjątkowego?
Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.

Pozdrawiam,
Aga.

środa, 12 kwietnia 2017

DOM: Barwienie jajek na Wielkanoc- naturalne sposoby

Jaja sa symbolem nowego zycia, a takze milosci i plodnosci. Zgodnie z tradycja to wlasnie bez nich nie wyobrazamy sobie wielkanocnej swieconki.
Moga byc malowane, wyklejane czy tez barwione. Mozemy kupic gotowe barwniki lub przygotowac je samodzielnie w domu z naturalnych skladnikow, ktore posiadamy w kuchni.
Ja wlasnie takie lubie najbardziej, przypominaja mi sie wtedy czasy, kiedy to moje babcie barwily jajka w lupinach cebuli.
Dziadek z kolei tworzyl piekne kraszanki -dekorujac je za pomoca wosku. To byly prawdziwe dziela sztuki.
Bardzo, zeluje, ze nie moge Wam ich tu pokazac i ze sama czegos takiego stworzy tez nie potrafie.


Barwienie jajek naturalnymi barwnikami jest bardziej pracochlonne, ale mamy pewnosc, ze nasza pisanka nie "przesiaknie"chemia, ktorej i tak mamy w nadmiarze na co dzien.


Do rzeczy!

Nasza kuchnia jest skarbnica naturalnych barwnikow, ktore smialo mozemy wykorzystac przygotowujac nasze wielkanocne jaja. Kolorowac je mozemy nie tylko cebula, lecz takze kurkuma, burakiem czy czerwona kapusta. Kolory mozemy ze soba laczyc, tworzac wyjatkowe odcienie skorupek. To nie tylko fajna zabawa, ale takze swietna alternatywa dla "kupnych" barwnikow.


Zaczynamy?

Wszystkie jajka zatem gotujemy na twardo.


Jak uzyskac poszczegolne kolory? Otoz tak:

Zolty- przygotowujemy wywar z dwoch lyzek kurkumy (zalewajac ja wrzatkiem. Nastepnie wkladamy nasze jajko i czekamy do uzyskania pozadanego efektu).

Pomaranczowy- wrzucamy jajka do ugotowanych lupin cebuli. Zostawiamy w wodzie do ostygniecia.

Niebieski- kapusta czerwona (kapuste zalewamy wrzatkiem i czekamy, az pusci kolor. Wkladamy nasze jajko i czekamy, az sie zabarwi)

"Ziemisty"- burak (tu raczej obstawialam kolor rozowy, ale chyba cos zle zrobilam.)

Zielony-  jajka najpierw barwimy na niebiesko, a nastepnie na zolto




A Wy jak w tym roku przygotujecie swoje pisanki? Dajcie znac koniecznie!

Pozdrawiam,
Aga

czwartek, 6 kwietnia 2017

DIY, DZIECKO, LIFESTYLE: Kartki wielkanocne DIY

Wielkanoc tuz za rogiem, to ostatni moment na wyslanie kartek swiatecznych do najblizszych! 

I nie mam tu na mysli kartek elektronicznych, tylko te tradycyjne- papierowe, ktore mozna dotknac, schowac i wrocic do nich za kilka lat. Te kartki, ktore wywoluja w nas szczegolne emocje, ktore potrafia wzruszyc i sprawic, ze nasz odbiorca poczuje sie wyjatkowo, bo poswiecilismy mu wiecej czasu niz KOPIUJ- WKLEJ i ENTER!  

Przygotowanie ich wlasnorecznie moze sprawiac ogromna frajde, jesli jeszcze wlaczycie w to swoje dzieci- zabawa gwarantowana! 
Niewielkim kosztem mozecie szybko wykonac wyjatkowa kartke, ktora z pewnoscia ucieszy niejedna babcie, dziadka czy ciocie Waszego malucha.

Leonowi bardzo podobalo sie smarowanie wszystkich elementow klejem. 
Z przyklejaniem i napisami "troche mu pomoglam", ale juz niedlugo bedzie mnie w tym wyreczal, tego jestem pewna! 
Robienie kartek sprawilo nam duzo radosci i naprawde fajnie spedzilismy czas!

Zobaczcie sami efekt naszej pracy....



 DO STWORZENIA WLASNEJ KARTKI MOZE SIE PRZYDAC:

  • kolorowy papier
  • nozyczki, nozyczki z zabkami
  • tasiemki, koronki itp.
  • naklejki
  • klej, klej na goraco
  • flamastry
  • koraliki
  • dziurkacz
  • kolorowe gazety
  • tasma dwustronna
  • i wszystko, co przyjdzie Wam do glowy



Nasze kartki robilismy z tego, co akurat mielismy w domu. Wykorzystalismy gotowe arkusze papieru z nadrukiem w formacie A5, skladajac je na pol.

Z papieru kolorowego wycielam krolika i pisanke, a takze trawe, w ktorej siedzi krolik. Nozyczki z zabkami nadaly jej wyjatkowego efektu, ale jesli akurat takich nie macie mozecie ponacinac papier zwyklymi. 

Buzke krolika narysowalam flamastrami, a kokardke zrobilam z tasiemki, kora przymocowalam dwustronna tasma klejaca.

Na koniec przykleilisy naklejke-kwiatek i drewnianego motylka. Calosci dopelnila ozdobna koronkowa tasma.




Celowo stworzylismy dwie takie same kartki. Zdecydowanie latwiej pracuje mi sie z Leonem, gdy do dyspozycji ma dokladnie to samo co ja. 
Nie zabiera mi nic wtedy, nie wyrywa, nie denerwuje sie- tylko zajmuje sie swoim zestawem, ktory jest identyczny jak moj (taki moj sposob;)).



Nasze kartki to tylko propozycja. Tak naprawde do stworzenia wlasnej mozecie wykorzystac zupelnie inne techniki. Nie ma przeszkod, abyscie malowali farbami, wyklejali, wydzierali lub naklejali plasteline. Motywem tez nie musza byc ktoliki, a np. pisanki, kurczaki, lub koszyczek ze swieconka. Najwazniejsze, zeby sie przy tym dobrze bawic!



Dajcie znac koniecznie jak Wam sie podobaja nasze kartki. I wrzuccie link do swoich- chetnie poogladam.

Pozdrawiam,

A.

wtorek, 4 kwietnia 2017

DOM: Jak ogarnąć dom z dwójką małych dzieci i się nie zajechać- harmonogram sprzątania

Ogarniecie mieszkania z jednym (mega aktywnym- jak moj Leon) dzieckiem jest trudne. Wszedzie go pelno i wymaga naprawde duzo uwagi. Najprostrze czynnosci przeciagaja sie w czasie, a obowiazkow, ktore niezwlocznie czekaja na realizacje jest naprawde sporo. Zorganizowanie sie wymaga konkretnego planu. Gdy na swiecie pojawila sie Sara zwykly plan nie wystarczyl. Musialam porzadnie przemyslac jak ogarnac cala domowa przestrzen, gdy wyjada dziadkowie.

Jestescie ciekawi jak ogarniam swoje mieszkanie z dwojka malych dzieci?

Sprawa nie jest prosta, ale jest do zrobienia. Na poczatku trzeba sobie zalozyc, ze nie wszystko musi byc zrobione na raz (bo sie fizycznie nie da) i okreslic priorytety. Niektore rzeczy moga poczekac, z innych trzeba zrezygnowac, a jeszcze inne najlepiej komus zlecic (jesli oczywiscie jest komu).

Postanowilam, ze podstawowe czynnosci podziele sobie na poszczegolne dni tygodnia, aby nie zwalily mi sie jednego dnia. Nie samym sprzataniem czlowiek zyje- dziecmi tez trzeba sie zajac ;)
Z niektorych zajec jednak nie da sie zrezygnowac i trzeba wykonac je kazdego dnia, aby nie dokladac sobie roboty. Tak wyglada moj plan:



CODZIENNIE: 

  • zmywanie naczyn 
  • scielenie lozka
  • czyszczenie stolow i blatow
  • wyrzucanie smieci
  • odkladanie rzeczy na miejsce (to najwazniejszy punkt!)
  • sprzatanie po sobie na biezaco (w miare mozliwosci)
  • POKOJ DZIECI!!!! i zbieranie zabawek w calym domu!

PONIEDZIALEK:
  • pranie (ta czynnosc uzalezniona jest od moich dzieci. Maluchy produkuja olbrzymie ilosci prania i tak naprawde konca nie widac;))
  • podlewanie kwiatow
  • odkurzanie (kto ma dzieci, ten wie, ze ta czynnosc tez nigdy sie nie konczy)
WTOREK:
  • prasowanie
  • mycie podlog

SRODA (dzien kuchni):
  • mycie kuchenki
  • czyszczenie czajnika i ekspresu do kawy (odkamienianie)
  • mycie zlewu
  • pranie *
  • odkurzanie*

CZWARTEK (dzien lazienki):
  • mycie prysznica
  • czyszczenie lustra
  • mycie umywalki
  • czyszczenie toalety

PIATEK:
  • mycie kosza na smieci
  • czyszczenie elektroniki
  • odkurzanie*
  • pranie*
  • przeglad lodowki

SOBOTA:
  • zakupy spozywcze

NIEDZIELA:

Wolne!!!( hahaha, tiaaaa- mamy nie maja wolnego;)) Staram sie jednak nie sprzatac. Chetnie przeznaczam ten czas na spedzenie czasu z rodzina, niz bieganie ze scierka. W praktyce oczywiscie bywa roznie.
Jesli w tygodniu mialam totalnego lenia lub pojawily sie sprawy wazniejsze, wtedy nie mam wyjscia i zamiast odpoczywac sprzatam.


*jesli sytuacja tego wymaga- zmieniam plan! Wtedy najczesciej piore i odkurzam. W wszystkim oczywiscie "pomaga" mi moj Synek;)



A Wy jak radzicie sobie ze sterta obowiazkow? Macie jakies swoje niezawodne sposoby, aby to wszystko sprawnie ogarnac? 

Pozdrawiam,
A.



niedziela, 19 marca 2017

Moje 3 ulubione kanały na YOU TUBE dla mam


Polecanie siebie nawzajem w internecie stalo sie coraz bardziej popularne, a wszystko za sprawa Andrzeja Tucholskiego, ktory jest inicjatorem projektu Share Week- czyli autorzy polecaja siebie nawzajem.  Mi jego pomysl bardzo sie podoba, bo skoro trafiamy na jakies wartosciowe miejsce w sieci to czemu nie powiedziec o nim reszcie swiata? 

Ja dzis podziele sie z Wami moimi ulubionymi kanalami mamowymi na You Tubie, ktore mnie motywuja, ktore wedlug mnie sa wartosciowe i ktore poprostu lubie ogladac. Oto one:

  • 10 minut spokoju  To zdecydowanie moj ulubiony kanal, prowadzony przez Justyne, ktora juz niedlugo zostanie mama po raz trzeci. Justyne pamietam jeszcze z czasow, kiedy prowadzila program na Vivie- juz wtedy zarazala pozytywna energia. Uwielbiam jej sposob bycia i ten jej zyciowy luz. 
  • Mammy Doriska Doriska jest moja ogromna motywacja! To mama dwoch dziewczynek, mieszkajaca na co dzien w Irlandii. Czasem sie zastanawiam skad ta babeczka ma tyle energii i sily do dzialania. Prowadzi trzy kanaly na You Tube, praktycznie sama zajmuje sie coreczkami, regularnie cwiczy, ogarnia dom i ciagle ma na wszystko sile! Zajrzyjcie do niej koniecznie jesli jestescie mama i potrzebujecie motywacyjnego kopa. Skoro Doriska daje rade tyle rzeczy ogarnac.. Tobie tez sie uda ;)


  • James Mum Said  Age ogladam od zawsze! Bardzo lubie jej kosmetyczny kanal. Odkad zostalam mama po raz pierwszy stala mi sie jeszcze blizsza. Tematyka jej kanalu mamowego czesto rozwiewala moje watpliwosci w wielu aspektach zwiazanych z macierzynstwem. Poza tym to moja imienniczka- mam do niej jakis taki sentyment. 



Znacie? Ogladacie? Polecacie? Dajcie znac w komentarzu jakie Wy ogladacie kanaly dla mam.

Pozdrawiam serdecznie,
Aga

sobota, 4 marca 2017

KUCHNIA: Szybkie bułeczki- idealne na śniadanie!

Lubicie swieze pieczywo? Ja bardzo. Problem polega na tym, ze nie zawsze mam mozliwosc wyjscia rano z domu, aby swieze buleczki dostarczyc, a takie na sniadanie wchodza najlepiej.
Przy dwojce dzieci jest to dla mnie trudna misja. Ogarnac cala ferajne, pojsc do sklepu i jeszcze mozliwie szybko wrocic, aby sniadanie zjesc (jestem z tych, co bez sniadania z domu nie wychodza).

Na szczescie jest na to sposob. Wlasne buleczki to zawsze dobra alternatywa dla tych sklepowych. Wszystkie potrzebne skladniki mam przewaznie w domu. 


Skladniki:
  • 3 szklanki maki
  • 1 lyzeczka soli
  • 2 lyzeczki cukru
  • 30-40g drozdzy
  • 1 szklanka mleka
  • 1 lyzka oliwy
  • ziola/ nasiona (wedlug uznania)

  • Mleko podgrzewamy.  W polowie szklanki mleka rozpuszczamy drozdze i cukier. Make przesiewamy. Dodajemy sol, oliwe i rozczyn z drozdzy oraz przyprawy i nasiona (jakie lubimy najbardziej). Do moich buleczek dodalam prazone pestki dyni i slonecznika,  ziola prowansalskie i odrobine slodkiej papryki.

  • Dodajemy druga polowe mleka i mieszamy. Wyrabiamy do momoentu, az ciasto nie bedzie nam sie kleic do reki. Jesli jest taka potrzeba dosypujemy make. Nasze ciasto dzielimy na pol. Z kazdej czesci powinno wyjsc ok. 6 buleczek (lacznie 12 szt.)

  • Buleczki ukladamy na papierze do pieczenia. Przed wlozeniem do piekarnika mozemy je delikatnie ponacinac, tak aby nadac im specyficznego ksztaltu. Pieczymy 15 minut w 200 st.C. Buleczki powinny byc rumiane.

Pozdrawiam i smacznego!
Aga

poniedziałek, 20 lutego 2017

DIY, DZIECKO: Malowanie koszulki


Dzis kolejny wpis z cyklu tych kreatywnych. Tym razem padlo na malowanie koszulek.

W sieciowkach mozemy dostac roznego rodzaju t-shirty z nadrukami i albo nie sa (wedlug mnie) warte swojej ceny ( bo ich jakosc pozostawia wiele do zyczenia), albo pozniej wszyscy chodzimy w tym samym. 
Zrobienie wlasnej unikalnej koszulki to swietny pomysl na pobudzenie swojej kreatywnosci i naprawde fajna zabawa! Smialo mozecie wlaczyc w jej przygotowanie swoje dzieci (zwlaszcza jesli sa w wieku przedszkolnym lub szkolnym)- mysle, ze ta forma rozrywki bardzo im sie spodoba, a wlasnorecznie wymalowana koszulka moze byc fajnym prezentem dla babci lub dziadka, badz pozostac pamiatka na lata. Mozecie ja pomalowac flamastrami, porobic steple farbami, odbic stopki, raczki lub napisac urodzinowe zyczenia. Wszystko na co macie tylko ochote.

Do wykonania koszulki potrzebujemy:
  • koszulke- najlepiej w jasnym kolorze
  • olowek
  • farby lub flamastry do tkanin
  • projekt, ktory przeniesiemy na kartke, a pozniej na koszulke
  • kartonik
  • czarny marker
  • klamerki do prania, spinki do wlosow, zacisk itp.

DO DZIELA!

Zaczynymy od stworzenia projektu. Ja marzyam o t-shirtcie z jednorozcem, wiec taka wlasnie fraze wpisalam w google. W grafice pojawilo mi sie kilka obrazkow. Wybralam ten. ktory odpowiadal mi najbardziej i przykladajac kartke do minitora przenioslam wzor na papier. 

Wybralam rowniez napis, ktory chcialam umiescic na mojej koszulce. Nastepnie z pomoca przyszla mi strona dafont.com. W zakladce SCRIPT, przeszlam do podstrony Calligraphy, wpisalam swoj tekst- potem postapilam dokladnie tak samo jak w przypadku mojego obrazka jednorozca (przerysowalam napis na kartke, przykladajac ja do mojego monitora). Calosc poprawilam czarnym markerem.


Jesli mamy juz gotowy projekt mozemy zabrac sie za przeniesienie go na nasza koszulke. Tu bardzo wazna sprawa jest podlozenie kawalka kartonika pomiedzy dwie warstwy materialu  (tak aby nasze farby lub flamastry nie zabarwily nam tylu koszulki ). Podkladamy nasz wzor pod wierzchnia warstwe tkaniny. Nastepnie spinamy calosc ze soba za pomoca, klamerek, spinek itp., aby nic sie nie rozjezdzalo. "Odkalkowujemy" nasz wzor na nasz t-shirt przy pomocy olowka i poprawiamy czarnym flamastrem do tkanin. Tym sposobem mamy juz kontur, gotowy do wypelninia kolorem.



Tak przygotowana koszulka gotowa jest do  kolorowania. Tu oczywiscie pelna dowolnosc. Mozecie uzyc farb lub kontynuowac zabawe flamastrami.


Moja koszulka juz prawie gotowa!


Na koniec nalezy calosc jedynie przeprasowac zelazkiem, w celu utrwalenia naszych flamastrow.


Pomalowany i zaprasowany t-shirt mozemy od razu zalozyc na siebie ;)
Jak Wam sie podoba efekt koncowy?


*koszulke nalezy prac maksymalnie w 40.st C


Pozdrawiam,
A.

środa, 1 lutego 2017

LIFESTYLE: Podsumowanie stycznia 2017

Poczatek lutego; to dobry czas na podsumowanie pierwszych tygodni, ktore sa juz za nami. Przeanalizowanie jak nam idzie z matrializacja noworocznych postanowien. Sprawdzenie na jakim etapie jestesmy z realizacja tegorocznych planow. Czy sa one w dalszym ciagu dla nas wazne? 
Przynajmniej ja tak mam. Pod koniec stycznia sprawdzam moje dokonania i jak daleko mi jeszcze, do osiagniecia wyznaczonych na ten rok celow. Analizuje moj pierwszy krok w podrozy dwunastomiesiecznej.

Planowanie 2017 roku zaczelam od zamowienia swojego pierwszego Happy Plannera od madama.co. Slyszalam o nim duzo dobrego, wiec postanowilam sprobowac. Niektore narzedzia bardzo pomagaja mi z realizacja planow, a bez kalendarza w moim przypadku ani rusz!
I tak z haslem: ZROBIONE JEST LEPSZE OD DOSKONALEGO weszlam w ten rok!



Przejdzmy do konkretow.

  • W tym roku koncentruje sie na wyrobieniu w sobie kilku nowych nawykow. Podzielilam je sobie tematycznie. W kazdej dziedzinie zycia chce wprowadzic jakies zmiany, a bez nowych przyzwyczajen sie nie obejdzie. Rutyna, rutyna, rutyna...
  • Kazdego miesiaca podejmuje sie jednego 30-dniowego wyzwania. Z pierwszym poszlo mi naprawde dobrze i ciesze sie, ze 1/12 mam juz za soba. Codziennie wykonywalam jedno zdjecie. Styczen zaliczony na 100%! To oczywiscie nie koniec- wyzwanie fotograficzne idzie ze mna dalej. Caly projekt ma 365 dni, wiec trzymajcie kciuki!


  • w tym miesiacu wypilam 140 szklanek wody, czyli jakies 35 litrow, plus to, co pilam prosto z butelki. Zalozylam sobie minimum 186 szklanek. Wynik nie jest moze jakis super, ale i tak jest lepiej niz do tej pory. 
  • 15 dni przeznaczylam na cwiczenia. Nie bylo to nie wiadomo co, bo tempo narzucilam sobie bardzo wolne. Zalezalo mi raczej na powroceniu do regularnego ruchu, po moich dwoch ciazach.
  • Na forme przyjdzie jeszcze czas. Na razie przez ten miesiac - 6cm w pasie i -1 w udzie ;)
  • Zaliczylismy dwa wyjady weekendowe- tego naprewde mi bylo trzeba.
  • To byl tez dosc smutny miesiac, ale to zostawia juz tylko dla siebie.
  • Bylo tez co "swietowac"- 21 miesiecy Leona, 3 miesiace Sary i nasza druga rocznice slubu;)
A jaki byl Wasz styczen?

Pozdrawiam,
Aga

poniedziałek, 30 stycznia 2017

DZIECKO, LIFESTYLE: 3 miesiąc życia dziecka- SARA

Nie mialam jeszcze okazji przedstawic Wam Sary, a tak sie sklada, ze kilka dni temu skonczyla juz 3 miesiace. Nie wiem kiedy to minelo, serio!
Z dnia na dzien jest coraz wieksza i bardziej swiadoma. Codziennie widze olbrzymi postep w jej rozwoju i nadziwic sie nie moge jak czas szybko ucieka (jeszcze niedawno Leon byl taki malutki).


Poczatki byly trudne. Mala miala czeste kolki, ciagle plakala i nie mogla zasnac. Mialam wrazenie, ze jest w wiecznym czuwaniu. Najmniejszy szelest potrafil ja wybudzic i  bylo po spaniu. Bywaly takie noce, ze bylam zmuszona wstawac do niej co godzine lub w ogole sie nie klasc.

Ledwo konczylam ja karmic, czekalam az sie odbije, przewijalam, odkladalam i oczom nie wierzylam, ze minela godzina. Kladlam sie spac i budzil mnie kolejny placz- kolejna godzina za nami. I tak do rana.

Bylam wykonczona w nocy, a w dzien dawal popalic mi moj synek. Do tego doszlo zapalenie piersi, bo Sara nie czula tego flow. Cala ta sytuacja nie trwala dluzej niz poltorej miesiaca.


3 MIESIAC ZYCIA SARY:

  • Teraz przesypia prawie cala noc. 
  • Karmie ja raz w nocy i raz nad ranem. Niestety zrezygnowala z mojego mleka- co przyznam, ze troche mnie martwi. Leonka karmilam do 14 miesiaca, a ja niecale 3. Uwazam, ze to wielka szkoda, ale na pewne rzeczy niestety wplywu nie mamy.
  • W dzien mamy zachowany cykl ok. 3 h. Po tym czasie domaga sie jedzenia. Zjada ok. 120-140 ml.
  • Poza tym Sara jest wesola i silna dziewczynka. Na kazdym kroku obdarowuje nas swoim usmiechem. 

  • Z wielka fascynacja przyglada sie swojemu starszemu bratu i juz wiem, ze bedzie w przyszlosci jej pierwszym idolem ;) Podaza za nim wzrokiem i nasluchuje gdy pojawia sie w poblizu
  • Czesto wydaje dzwieki przypominajace gruchanie golebia.
  • Kiedy nie ma mnie w poblizu czesto grymasi i wzywa mnie do siebie. Gdy pojawiam sie w zasiegu jej wzroku, od razu na jej twarzy pojawia sie usmiech.

  • Lezac na brzuszku mocno podnosi glowke do gory i rozglada sie. Potrafi przekrecic sie juz na bok.  
  • Zaczela rowniez intensywnie wkladac raczki do buzi i slinic sie przy tym niemilosiernie.
  • Wciaz mocno ulewa
  • Calymi dniami ciagnie mnie za wlosy. Nie ma mowy o zalozeniu wiszacych kolczykow czy lancuszka.
  • Pierwsze ubranka juz dawno schowalismy i wskoczylismy w rozmiar 62-68
  • Stopki tez juz sa wieksze niz na poczatku- maja prawie 10 cm

Poza tym od samego poczatku Sara daje nam wyrazne sygnaly informujace nas o jej samopoczuciu. Potrafie rozroznic grymas informujacy o brudnej pieluszce od tego, ktorym daje znac, ze jest glodna. Obserwujac jej zachowania jestem w stanie oczytac kiedy jest zmeczona nadmiarem bodzcow i potrzebuje spokoju.

I to chyba tyle w miesiacu trzecim ;) Za kilka dni mamy kolejny bilans i dowiemy sie ile mala wazy i dokladnie mierzy.

Pozdrawiam,
Aga