środa, 12 kwietnia 2017

DOM: Barwienie jajek na Wielkanoc- naturalne sposoby

Jaja sa symbolem nowego zycia, a takze milosci i plodnosci. Zgodnie z tradycja to wlasnie bez nich nie wyobrazamy sobie wielkanocnej swieconki.
Moga byc malowane, wyklejane czy tez barwione. Mozemy kupic gotowe barwniki lub przygotowac je samodzielnie w domu z naturalnych skladnikow, ktore posiadamy w kuchni.
Ja wlasnie takie lubie najbardziej, przypominaja mi sie wtedy czasy, kiedy to moje babcie barwily jajka w lupinach cebuli.
Dziadek z kolei tworzyl piekne kraszanki -dekorujac je za pomoca wosku. To byly prawdziwe dziela sztuki.
Bardzo, zeluje, ze nie moge Wam ich tu pokazac i ze sama czegos takiego stworzy tez nie potrafie.


Barwienie jajek naturalnymi barwnikami jest bardziej pracochlonne, ale mamy pewnosc, ze nasza pisanka nie "przesiaknie"chemia, ktorej i tak mamy w nadmiarze na co dzien.


Do rzeczy!

Nasza kuchnia jest skarbnica naturalnych barwnikow, ktore smialo mozemy wykorzystac przygotowujac nasze wielkanocne jaja. Kolorowac je mozemy nie tylko cebula, lecz takze kurkuma, burakiem czy czerwona kapusta. Kolory mozemy ze soba laczyc, tworzac wyjatkowe odcienie skorupek. To nie tylko fajna zabawa, ale takze swietna alternatywa dla "kupnych" barwnikow.


Zaczynamy?

Wszystkie jajka zatem gotujemy na twardo.


Jak uzyskac poszczegolne kolory? Otoz tak:

Zolty- przygotowujemy wywar z dwoch lyzek kurkumy (zalewajac ja wrzatkiem. Nastepnie wkladamy nasze jajko i czekamy do uzyskania pozadanego efektu).

Pomaranczowy- wrzucamy jajka do ugotowanych lupin cebuli. Zostawiamy w wodzie do ostygniecia.

Niebieski- kapusta czerwona (kapuste zalewamy wrzatkiem i czekamy, az pusci kolor. Wkladamy nasze jajko i czekamy, az sie zabarwi)

"Ziemisty"- burak (tu raczej obstawialam kolor rozowy, ale chyba cos zle zrobilam.)

Zielony-  jajka najpierw barwimy na niebiesko, a nastepnie na zolto




A Wy jak w tym roku przygotujecie swoje pisanki? Dajcie znac koniecznie!

Pozdrawiam,
Aga

czwartek, 6 kwietnia 2017

DIY, DZIECKO, LIFESTYLE: Kartki wielkanocne DIY

Wielkanoc tuz za rogiem, to ostatni moment na wyslanie kartek swiatecznych do najblizszych! 

I nie mam tu na mysli kartek elektronicznych, tylko te tradycyjne- papierowe, ktore mozna dotknac, schowac i wrocic do nich za kilka lat. Te kartki, ktore wywoluja w nas szczegolne emocje, ktore potrafia wzruszyc i sprawic, ze nasz odbiorca poczuje sie wyjatkowo, bo poswiecilismy mu wiecej czasu niz KOPIUJ- WKLEJ i ENTER!  

Przygotowanie ich wlasnorecznie moze sprawiac ogromna frajde, jesli jeszcze wlaczycie w to swoje dzieci- zabawa gwarantowana! 
Niewielkim kosztem mozecie szybko wykonac wyjatkowa kartke, ktora z pewnoscia ucieszy niejedna babcie, dziadka czy ciocie Waszego malucha.

Leonowi bardzo podobalo sie smarowanie wszystkich elementow klejem. 
Z przyklejaniem i napisami "troche mu pomoglam", ale juz niedlugo bedzie mnie w tym wyreczal, tego jestem pewna! 
Robienie kartek sprawilo nam duzo radosci i naprawde fajnie spedzilismy czas!

Zobaczcie sami efekt naszej pracy....



 DO STWORZENIA WLASNEJ KARTKI MOZE SIE PRZYDAC:

  • kolorowy papier
  • nozyczki, nozyczki z zabkami
  • tasiemki, koronki itp.
  • naklejki
  • klej, klej na goraco
  • flamastry
  • koraliki
  • dziurkacz
  • kolorowe gazety
  • tasma dwustronna
  • i wszystko, co przyjdzie Wam do glowy



Nasze kartki robilismy z tego, co akurat mielismy w domu. Wykorzystalismy gotowe arkusze papieru z nadrukiem w formacie A5, skladajac je na pol.

Z papieru kolorowego wycielam krolika i pisanke, a takze trawe, w ktorej siedzi krolik. Nozyczki z zabkami nadaly jej wyjatkowego efektu, ale jesli akurat takich nie macie mozecie ponacinac papier zwyklymi. 

Buzke krolika narysowalam flamastrami, a kokardke zrobilam z tasiemki, kora przymocowalam dwustronna tasma klejaca.

Na koniec przykleilisy naklejke-kwiatek i drewnianego motylka. Calosci dopelnila ozdobna koronkowa tasma.




Celowo stworzylismy dwie takie same kartki. Zdecydowanie latwiej pracuje mi sie z Leonem, gdy do dyspozycji ma dokladnie to samo co ja. 
Nie zabiera mi nic wtedy, nie wyrywa, nie denerwuje sie- tylko zajmuje sie swoim zestawem, ktory jest identyczny jak moj (taki moj sposob;)).



Nasze kartki to tylko propozycja. Tak naprawde do stworzenia wlasnej mozecie wykorzystac zupelnie inne techniki. Nie ma przeszkod, abyscie malowali farbami, wyklejali, wydzierali lub naklejali plasteline. Motywem tez nie musza byc ktoliki, a np. pisanki, kurczaki, lub koszyczek ze swieconka. Najwazniejsze, zeby sie przy tym dobrze bawic!



Dajcie znac koniecznie jak Wam sie podobaja nasze kartki. I wrzuccie link do swoich- chetnie poogladam.

Pozdrawiam,

A.

wtorek, 4 kwietnia 2017

DOM: Jak ogarnąć dom z dwójką małych dzieci i się nie zajechać- harmonogram sprzątania

Ogarniecie mieszkania z jednym (mega aktywnym- jak moj Leon) dzieckiem jest trudne. Wszedzie go pelno i wymaga naprawde duzo uwagi. Najprostrze czynnosci przeciagaja sie w czasie, a obowiazkow, ktore niezwlocznie czekaja na realizacje jest naprawde sporo. Zorganizowanie sie wymaga konkretnego planu. Gdy na swiecie pojawila sie Sara zwykly plan nie wystarczyl. Musialam porzadnie przemyslac jak ogarnac cala domowa przestrzen, gdy wyjada dziadkowie.

Jestescie ciekawi jak ogarniam swoje mieszkanie z dwojka malych dzieci?

Sprawa nie jest prosta, ale jest do zrobienia. Na poczatku trzeba sobie zalozyc, ze nie wszystko musi byc zrobione na raz (bo sie fizycznie nie da) i okreslic priorytety. Niektore rzeczy moga poczekac, z innych trzeba zrezygnowac, a jeszcze inne najlepiej komus zlecic (jesli oczywiscie jest komu).

Postanowilam, ze podstawowe czynnosci podziele sobie na poszczegolne dni tygodnia, aby nie zwalily mi sie jednego dnia. Nie samym sprzataniem czlowiek zyje- dziecmi tez trzeba sie zajac ;)
Z niektorych zajec jednak nie da sie zrezygnowac i trzeba wykonac je kazdego dnia, aby nie dokladac sobie roboty. Tak wyglada moj plan:



CODZIENNIE: 

  • zmywanie naczyn 
  • scielenie lozka
  • czyszczenie stolow i blatow
  • wyrzucanie smieci
  • odkladanie rzeczy na miejsce (to najwazniejszy punkt!)
  • sprzatanie po sobie na biezaco (w miare mozliwosci)
  • POKOJ DZIECI!!!! i zbieranie zabawek w calym domu!

PONIEDZIALEK:
  • pranie (ta czynnosc uzalezniona jest od moich dzieci. Maluchy produkuja olbrzymie ilosci prania i tak naprawde konca nie widac;))
  • podlewanie kwiatow
  • odkurzanie (kto ma dzieci, ten wie, ze ta czynnosc tez nigdy sie nie konczy)
WTOREK:
  • prasowanie
  • mycie podlog

SRODA (dzien kuchni):
  • mycie kuchenki
  • czyszczenie czajnika i ekspresu do kawy (odkamienianie)
  • mycie zlewu
  • pranie *
  • odkurzanie*

CZWARTEK (dzien lazienki):
  • mycie prysznica
  • czyszczenie lustra
  • mycie umywalki
  • czyszczenie toalety

PIATEK:
  • mycie kosza na smieci
  • czyszczenie elektroniki
  • odkurzanie*
  • pranie*
  • przeglad lodowki

SOBOTA:
  • zakupy spozywcze

NIEDZIELA:

Wolne!!!( hahaha, tiaaaa- mamy nie maja wolnego;)) Staram sie jednak nie sprzatac. Chetnie przeznaczam ten czas na spedzenie czasu z rodzina, niz bieganie ze scierka. W praktyce oczywiscie bywa roznie.
Jesli w tygodniu mialam totalnego lenia lub pojawily sie sprawy wazniejsze, wtedy nie mam wyjscia i zamiast odpoczywac sprzatam.


*jesli sytuacja tego wymaga- zmieniam plan! Wtedy najczesciej piore i odkurzam. W wszystkim oczywiscie "pomaga" mi moj Synek;)



A Wy jak radzicie sobie ze sterta obowiazkow? Macie jakies swoje niezawodne sposoby, aby to wszystko sprawnie ogarnac? 

Pozdrawiam,
A.



niedziela, 19 marca 2017

Moje 3 ulubione kanały na YOU TUBE dla mam


Polecanie siebie nawzajem w internecie stalo sie coraz bardziej popularne, a wszystko za sprawa Andrzeja Tucholskiego, ktory jest inicjatorem projektu Share Week- czyli autorzy polecaja siebie nawzajem.  Mi jego pomysl bardzo sie podoba, bo skoro trafiamy na jakies wartosciowe miejsce w sieci to czemu nie powiedziec o nim reszcie swiata? 

Ja dzis podziele sie z Wami moimi ulubionymi kanalami mamowymi na You Tubie, ktore mnie motywuja, ktore wedlug mnie sa wartosciowe i ktore poprostu lubie ogladac. Oto one:

  • 10 minut spokoju  To zdecydowanie moj ulubiony kanal, prowadzony przez Justyne, ktora juz niedlugo zostanie mama po raz trzeci. Justyne pamietam jeszcze z czasow, kiedy prowadzila program na Vivie- juz wtedy zarazala pozytywna energia. Uwielbiam jej sposob bycia i ten jej zyciowy luz. 
  • Mammy Doriska Doriska jest moja ogromna motywacja! To mama dwoch dziewczynek, mieszkajaca na co dzien w Irlandii. Czasem sie zastanawiam skad ta babeczka ma tyle energii i sily do dzialania. Prowadzi trzy kanaly na You Tube, praktycznie sama zajmuje sie coreczkami, regularnie cwiczy, ogarnia dom i ciagle ma na wszystko sile! Zajrzyjcie do niej koniecznie jesli jestescie mama i potrzebujecie motywacyjnego kopa. Skoro Doriska daje rade tyle rzeczy ogarnac.. Tobie tez sie uda ;)


  • James Mum Said  Age ogladam od zawsze! Bardzo lubie jej kosmetyczny kanal. Odkad zostalam mama po raz pierwszy stala mi sie jeszcze blizsza. Tematyka jej kanalu mamowego czesto rozwiewala moje watpliwosci w wielu aspektach zwiazanych z macierzynstwem. Poza tym to moja imienniczka- mam do niej jakis taki sentyment. 



Znacie? Ogladacie? Polecacie? Dajcie znac w komentarzu jakie Wy ogladacie kanaly dla mam.

Pozdrawiam serdecznie,
Aga

sobota, 4 marca 2017

KUCHNIA: Szybkie bułeczki- idealne na śniadanie!

Lubicie swieze pieczywo? Ja bardzo. Problem polega na tym, ze nie zawsze mam mozliwosc wyjscia rano z domu, aby swieze buleczki dostarczyc, a takie na sniadanie wchodza najlepiej.
Przy dwojce dzieci jest to dla mnie trudna misja. Ogarnac cala ferajne, pojsc do sklepu i jeszcze mozliwie szybko wrocic, aby sniadanie zjesc (jestem z tych, co bez sniadania z domu nie wychodza).

Na szczescie jest na to sposob. Wlasne buleczki to zawsze dobra alternatywa dla tych sklepowych. Wszystkie potrzebne skladniki mam przewaznie w domu. 


Skladniki:
  • 3 szklanki maki
  • 1 lyzeczka soli
  • 2 lyzeczki cukru
  • 30-40g drozdzy
  • 1 szklanka mleka
  • 1 lyzka oliwy
  • ziola/ nasiona (wedlug uznania)

  • Mleko podgrzewamy.  W polowie szklanki mleka rozpuszczamy drozdze i cukier. Make przesiewamy. Dodajemy sol, oliwe i rozczyn z drozdzy oraz przyprawy i nasiona (jakie lubimy najbardziej). Do moich buleczek dodalam prazone pestki dyni i slonecznika,  ziola prowansalskie i odrobine slodkiej papryki.

  • Dodajemy druga polowe mleka i mieszamy. Wyrabiamy do momoentu, az ciasto nie bedzie nam sie kleic do reki. Jesli jest taka potrzeba dosypujemy make. Nasze ciasto dzielimy na pol. Z kazdej czesci powinno wyjsc ok. 6 buleczek (lacznie 12 szt.)

  • Buleczki ukladamy na papierze do pieczenia. Przed wlozeniem do piekarnika mozemy je delikatnie ponacinac, tak aby nadac im specyficznego ksztaltu. Pieczymy 15 minut w 200 st.C. Buleczki powinny byc rumiane.

Pozdrawiam i smacznego!
Aga

poniedziałek, 20 lutego 2017

DIY, DZIECKO: Malowanie koszulki


Dzis kolejny wpis z cyklu tych kreatywnych. Tym razem padlo na malowanie koszulek.

W sieciowkach mozemy dostac roznego rodzaju t-shirty z nadrukami i albo nie sa (wedlug mnie) warte swojej ceny ( bo ich jakosc pozostawia wiele do zyczenia), albo pozniej wszyscy chodzimy w tym samym. 
Zrobienie wlasnej unikalnej koszulki to swietny pomysl na pobudzenie swojej kreatywnosci i naprawde fajna zabawa! Smialo mozecie wlaczyc w jej przygotowanie swoje dzieci (zwlaszcza jesli sa w wieku przedszkolnym lub szkolnym)- mysle, ze ta forma rozrywki bardzo im sie spodoba, a wlasnorecznie wymalowana koszulka moze byc fajnym prezentem dla babci lub dziadka, badz pozostac pamiatka na lata. Mozecie ja pomalowac flamastrami, porobic steple farbami, odbic stopki, raczki lub napisac urodzinowe zyczenia. Wszystko na co macie tylko ochote.

Do wykonania koszulki potrzebujemy:
  • koszulke- najlepiej w jasnym kolorze
  • olowek
  • farby lub flamastry do tkanin
  • projekt, ktory przeniesiemy na kartke, a pozniej na koszulke
  • kartonik
  • czarny marker
  • klamerki do prania, spinki do wlosow, zacisk itp.

DO DZIELA!

Zaczynymy od stworzenia projektu. Ja marzyam o t-shirtcie z jednorozcem, wiec taka wlasnie fraze wpisalam w google. W grafice pojawilo mi sie kilka obrazkow. Wybralam ten. ktory odpowiadal mi najbardziej i przykladajac kartke do minitora przenioslam wzor na papier. 

Wybralam rowniez napis, ktory chcialam umiescic na mojej koszulce. Nastepnie z pomoca przyszla mi strona dafont.com. W zakladce SCRIPT, przeszlam do podstrony Calligraphy, wpisalam swoj tekst- potem postapilam dokladnie tak samo jak w przypadku mojego obrazka jednorozca (przerysowalam napis na kartke, przykladajac ja do mojego monitora). Calosc poprawilam czarnym markerem.


Jesli mamy juz gotowy projekt mozemy zabrac sie za przeniesienie go na nasza koszulke. Tu bardzo wazna sprawa jest podlozenie kawalka kartonika pomiedzy dwie warstwy materialu  (tak aby nasze farby lub flamastry nie zabarwily nam tylu koszulki ). Podkladamy nasz wzor pod wierzchnia warstwe tkaniny. Nastepnie spinamy calosc ze soba za pomoca, klamerek, spinek itp., aby nic sie nie rozjezdzalo. "Odkalkowujemy" nasz wzor na nasz t-shirt przy pomocy olowka i poprawiamy czarnym flamastrem do tkanin. Tym sposobem mamy juz kontur, gotowy do wypelninia kolorem.



Tak przygotowana koszulka gotowa jest do  kolorowania. Tu oczywiscie pelna dowolnosc. Mozecie uzyc farb lub kontynuowac zabawe flamastrami.


Moja koszulka juz prawie gotowa!


Na koniec nalezy calosc jedynie przeprasowac zelazkiem, w celu utrwalenia naszych flamastrow.


Pomalowany i zaprasowany t-shirt mozemy od razu zalozyc na siebie ;)
Jak Wam sie podoba efekt koncowy?


*koszulke nalezy prac maksymalnie w 40.st C


Pozdrawiam,
A.

środa, 1 lutego 2017

LIFESTYLE: Podsumowanie stycznia 2017

Poczatek lutego; to dobry czas na podsumowanie pierwszych tygodni, ktore sa juz za nami. Przeanalizowanie jak nam idzie z matrializacja noworocznych postanowien. Sprawdzenie na jakim etapie jestesmy z realizacja tegorocznych planow. Czy sa one w dalszym ciagu dla nas wazne? 
Przynajmniej ja tak mam. Pod koniec stycznia sprawdzam moje dokonania i jak daleko mi jeszcze, do osiagniecia wyznaczonych na ten rok celow. Analizuje moj pierwszy krok w podrozy dwunastomiesiecznej.

Planowanie 2017 roku zaczelam od zamowienia swojego pierwszego Happy Plannera od madama.co. Slyszalam o nim duzo dobrego, wiec postanowilam sprobowac. Niektore narzedzia bardzo pomagaja mi z realizacja planow, a bez kalendarza w moim przypadku ani rusz!
I tak z haslem: ZROBIONE JEST LEPSZE OD DOSKONALEGO weszlam w ten rok!



Przejdzmy do konkretow.

  • W tym roku koncentruje sie na wyrobieniu w sobie kilku nowych nawykow. Podzielilam je sobie tematycznie. W kazdej dziedzinie zycia chce wprowadzic jakies zmiany, a bez nowych przyzwyczajen sie nie obejdzie. Rutyna, rutyna, rutyna...
  • Kazdego miesiaca podejmuje sie jednego 30-dniowego wyzwania. Z pierwszym poszlo mi naprawde dobrze i ciesze sie, ze 1/12 mam juz za soba. Codziennie wykonywalam jedno zdjecie. Styczen zaliczony na 100%! To oczywiscie nie koniec- wyzwanie fotograficzne idzie ze mna dalej. Caly projekt ma 365 dni, wiec trzymajcie kciuki!


  • w tym miesiacu wypilam 140 szklanek wody, czyli jakies 35 litrow, plus to, co pilam prosto z butelki. Zalozylam sobie minimum 186 szklanek. Wynik nie jest moze jakis super, ale i tak jest lepiej niz do tej pory. 
  • 15 dni przeznaczylam na cwiczenia. Nie bylo to nie wiadomo co, bo tempo narzucilam sobie bardzo wolne. Zalezalo mi raczej na powroceniu do regularnego ruchu, po moich dwoch ciazach.
  • Na forme przyjdzie jeszcze czas. Na razie przez ten miesiac - 6cm w pasie i -1 w udzie ;)
  • Zaliczylismy dwa wyjady weekendowe- tego naprewde mi bylo trzeba.
  • To byl tez dosc smutny miesiac, ale to zostawia juz tylko dla siebie.
  • Bylo tez co "swietowac"- 21 miesiecy Leona, 3 miesiace Sary i nasza druga rocznice slubu;)
A jaki byl Wasz styczen?

Pozdrawiam,
Aga

poniedziałek, 30 stycznia 2017

DZIECKO, LIFESTYLE: 3 miesiąc życia dziecka- SARA

Nie mialam jeszcze okazji przedstawic Wam Sary, a tak sie sklada, ze kilka dni temu skonczyla juz 3 miesiace. Nie wiem kiedy to minelo, serio!
Z dnia na dzien jest coraz wieksza i bardziej swiadoma. Codziennie widze olbrzymi postep w jej rozwoju i nadziwic sie nie moge jak czas szybko ucieka (jeszcze niedawno Leon byl taki malutki).


Poczatki byly trudne. Mala miala czeste kolki, ciagle plakala i nie mogla zasnac. Mialam wrazenie, ze jest w wiecznym czuwaniu. Najmniejszy szelest potrafil ja wybudzic i  bylo po spaniu. Bywaly takie noce, ze bylam zmuszona wstawac do niej co godzine lub w ogole sie nie klasc.

Ledwo konczylam ja karmic, czekalam az sie odbije, przewijalam, odkladalam i oczom nie wierzylam, ze minela godzina. Kladlam sie spac i budzil mnie kolejny placz- kolejna godzina za nami. I tak do rana.

Bylam wykonczona w nocy, a w dzien dawal popalic mi moj synek. Do tego doszlo zapalenie piersi, bo Sara nie czula tego flow. Cala ta sytuacja nie trwala dluzej niz poltorej miesiaca.


3 MIESIAC ZYCIA SARY:

  • Teraz przesypia prawie cala noc. 
  • Karmie ja raz w nocy i raz nad ranem. Niestety zrezygnowala z mojego mleka- co przyznam, ze troche mnie martwi. Leonka karmilam do 14 miesiaca, a ja niecale 3. Uwazam, ze to wielka szkoda, ale na pewne rzeczy niestety wplywu nie mamy.
  • W dzien mamy zachowany cykl ok. 3 h. Po tym czasie domaga sie jedzenia. Zjada ok. 120-140 ml.
  • Poza tym Sara jest wesola i silna dziewczynka. Na kazdym kroku obdarowuje nas swoim usmiechem. 

  • Z wielka fascynacja przyglada sie swojemu starszemu bratu i juz wiem, ze bedzie w przyszlosci jej pierwszym idolem ;) Podaza za nim wzrokiem i nasluchuje gdy pojawia sie w poblizu
  • Czesto wydaje dzwieki przypominajace gruchanie golebia.
  • Kiedy nie ma mnie w poblizu czesto grymasi i wzywa mnie do siebie. Gdy pojawiam sie w zasiegu jej wzroku, od razu na jej twarzy pojawia sie usmiech.

  • Lezac na brzuszku mocno podnosi glowke do gory i rozglada sie. Potrafi przekrecic sie juz na bok.  
  • Zaczela rowniez intensywnie wkladac raczki do buzi i slinic sie przy tym niemilosiernie.
  • Wciaz mocno ulewa
  • Calymi dniami ciagnie mnie za wlosy. Nie ma mowy o zalozeniu wiszacych kolczykow czy lancuszka.
  • Pierwsze ubranka juz dawno schowalismy i wskoczylismy w rozmiar 62-68
  • Stopki tez juz sa wieksze niz na poczatku- maja prawie 10 cm

Poza tym od samego poczatku Sara daje nam wyrazne sygnaly informujace nas o jej samopoczuciu. Potrafie rozroznic grymas informujacy o brudnej pieluszce od tego, ktorym daje znac, ze jest glodna. Obserwujac jej zachowania jestem w stanie oczytac kiedy jest zmeczona nadmiarem bodzcow i potrzebuje spokoju.

I to chyba tyle w miesiacu trzecim ;) Za kilka dni mamy kolejny bilans i dowiemy sie ile mala wazy i dokladnie mierzy.

Pozdrawiam,
Aga

środa, 25 stycznia 2017

PODRÓŻE, LIFESTYLE: Eibsee- to trzeba zobaczyć!

Jednym z celow jakie wyznaczylismy sobie w tym roku sa czestsze podroze. Nie mam na mysli dalekich wypraw, bardziej chodzi tu o zmiane otoczenia i  wyruszenie gdzies poza miejsce zamieszkania. Nie trzeba wyjezdzac na inny kontynent, aby przezyc super przygode i odwiedzic piekne miejsca. Objazdowka po najblizszej okolicy tez moze byc fajna!

Z poczatkiem roku zaliczylismy juz dwa z takich wypadow. Jednym z nich bylo Garmisch-Partenkirchen, gdzie bylismy juz kilka lat temu. Cudowne miejsce ze slynna skocznia narciarska.
Piekne malowidla na scianach budynkow i idealna okazja do tego, by odwiedzic dawno niewidziana kolezanke (F. jesli to czytasz pozdrawiam Cie serdecznie i dziekuje za wszystko!!);)

Docelowo zatrzymalismy sie w pobliskim Grainau (Bawaria). Hotel  rezerwowalismy przez strone booking.com . Stamtad juz tylko rzut beretem do jeziora Eibsee. To miejsce, ktore koniecznie trzeba zobaczyc bedac w tych rejonach.


Jezioro znajduje sie nieopodal najwyzszego szczytu Niemiec- Zugspitze, na ktory mozna wjechac kolejka. W planach mamy zaliczenie tej atrakcji wiosna lub latem, gdy dzieci beda troche wieksze i nie bedzie az tak zimno.




Tymczasem mozna tam teraz zastac prawdziwa zime! Skrzypiacy pod nogami snieg, minusowa temperature, osniezone drzewa - cudowne widoki.


Wokol jeziora prowadzi sciezka spacerowa, ktora spokojnie mozna pokonac dzieciecym wozkiem (to bylo dla nas bardzo wazne). Niestety nie udalo nam sie przejsc calej tej trasy (ok. 7,5 km). ale jestem pewna, ze jeszcze to nadrobimy.


Latem mozna wypozyczyc tam rowery wodne i lodzie. A zima spacerowac, podziwiac piekne widoki, delektowac sie natura i mroznym, czystym powietrzem! Baaaajka!!!




Jesli zdecydujecie sie odwiedzic Bawarie, niech ta lokalizacja oniecznie znajdzie sie na Waszej podrozniczej liscie miejsc, ktore trzeba odwiedzic!


Sciskam,
Aga

środa, 18 stycznia 2017

DIY, DOM: Poduszka supeł - knot pillow

Poduszka supel to absolutny hit! Bardzo czesto pojawia sie ostatnio we wnetrzarskich inspiracjach jako ciekawa dekoracja pokoju dzieciecego, sypialni a nawet salonu.
Jako, ze jestem ogromna fanka poduszek ozdobnych zapragnelam oczywiscie taka miec. Tradycyjnie nie zamierzalym wydac za nia kwoty, za ktora mozna dostac ja w internecie (a te wcale nie sa niskie)- skoro moge zrobic ja sobie sama.

Koszt takiej poduszki  na Etsy to nawet 68 euro (w zaleznosci od splotu, wielkosci i materialu z jakiego jest wykonana)- ja na moja poduche wydalam duzo mniej.

A ze wszystkie potrzebne materialy mialam w domu nie czekalam dlugo z decyzja i zabralam sie do pracy. Nie wiedzialam niestety na co sie porywam. Czas i nerwy przy jej tworzeniu pochlonely mnie jak malo ktory projekt DIY, ale jestem z niej meega zadowolona!

 Efekt koncowy wynagradza wszystko ;)



Co potrzeba do wykonania PODUSZKI- SUPLA:

  • material- tu duza dowolnosc choc we wszystkich tutorialach jakie obejrzalam doradzaja dresowke i chyba faktycznie spisalaby sie duzo lepiej niz ten material, z ktorego wykonalam swoja. Moja tkanina jest zdecywowanie zbyt delikatna (ciezko sie ja szylo i rozrywala sie podczas wypychania). Na swoja poduszke zuzylam  5 paskow 12cm x 150 cm.
  • nozyczki
  • maszyna do szycia 
  • igla z nitka
  • wklad do wypelnienia poduszki (mozecie tu wykorzystac stara poduszke)
  • kij od miotly- do przepychania wkladu
  • rura od odkurzacza - do przlozenia materialu na prawa strone
Wycinamy 5 paskow o wymiarach 12 cm x 150 cm. Paski nalezy ze soba zeszyc, tak aby powstal jeden dlugi pasek. Nastepnie skladamy go na pol i szyjemy po dlugosci uzyskujac tym samym dlugi tunel.



Nastepnie nasz tunel wywracamy na prawa strone przy pomocy (wczesniej wyczyszczonej) rury od odkurzacza. Ja na poczatku uzylam rolki po reczniku papierowym, ale byla zdecydownie za krotka i miekka.



Gotowy tunel nawlekamy w calosci na rure i wypychamy wkladem do poduszek. Uzywamy do tego kija od miotly.

Niestety nie udalo mi sie zrobic zdjec wypchanego juz weza i splotu. Bylo juz bardzo ciemno i pozno, a ja chcialam miec juz to za soba. Po drodze waz porozrywal mi sie kilkakrotnie i wszystko musialam zszywac recznie.  Mialam dosc i chcialam nawet zaprzestac dalszego szycia!

Aby zrobic odpowiedni supel nalezy zaczerpnac wiedzy ze splotow marynarskich. Moja poduszka to o ile sie nie myle wezel zeglarski "Jozefina". Przeplatalam tak do momentu wykorzystania calego weza. Na kocnu zszylam dwa konce ze soba. Zobaczcie sami ;)

zrodlo. makrama.republika.pl


Jak Wam sie podoba? Lubicie poduszki ozdobne? Ktos z Was robil? Pochwalcie sie koniecznie!

Pozdrawiam,

Aga