wtorek, 4 czerwca 2013

Wyzwanie foto- dzień 2/ Codzienny rytuał

Hej Kochani!!

Poranna kawa, to prawdziwa chwila dla mnie ;)
To czas, w którym zbieram myśli. To chwila, kiedy nie liczy się nic więcej (w granicach zdrowego rozsądku, oczywiście:))
To prawdziwy codzienny rytuał.. Serio, jestem prawdziwą kawoholiczką!!!
Staram się jednak nie wypijać jej w dużych ilościach, dlatego ta jedna "prawdziwa" z rana, a późnej już tylko bezkofeinową się raczę:)



W ostatnim czasie do codziennych czynności dołączyła też poranna "porcja" brzuszków!!

Bo lato wreszcie nadejdzie!!!:)
Więc, żeby na leżaku prezentować się nieco lepiej.... Co ja Wam będę mówić.. Sami wiecie :)


Pozdrawiam!! Miłego dnia wszystkim!! :)

19 komentarzy:

  1. wyzwanie fotograficzne.. ciekawe :)
    podziwiam zapału w robieniu brzuszków :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie brzuch twardy jak skała tuż pod warstwą tłuszczyku ;). Mania robienia brzuszków została mi sprzed kilku lat, a przecież bez prawidłowej diety nawet codzienna ich dawka nie pomoże

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tak na leżaku trzeba się prezentować.
    Wiadoma rzecz.
    A kawa faktycznie niezbyt zdrowa. Bezkofeinowa to dobre rozwiązanie :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobają mi się Twoje rytuały. :) Pierwszy wcielony, drugi trzeba wcielić ponownie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wszyscy o kawie jak o zbawieniu, a mnie sam zapach odrzuca ;), ale kakao lub herbatka też zdają egzamin przy porannym przebudzaniu i zbieraniu myśli ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super!! Ja staram się co rano trochę porozciągać yogą, ale brzuszki też są mi potrzebne. ;)
    Pozdrawiam,
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie też kawka, a brzuszki też by się przydały:)

    OdpowiedzUsuń
  8. kawa, kawa jest codziennie
    A do codziennych ćwiczeń niestety motywacji u mnie brak

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdrowy rytuał nie jest zły :) Też nad nim pracuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. oo proszę ;) mobilizacja w pełni ;]

    OdpowiedzUsuń
  11. Ćwiczenia... ja się nie mogę zmobilizować, a przez pewien czas to też była codzienność. Gratuluję wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kawa musi być, ale z kofeiną... ;)
    To cudowny moment mieć czas dla siebie i swoich myśli.
    wytrwałości w ćwiczeniach życzę!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie! Od kilku dni ćwiczę, ale nie mogę tego jak na razie nazwać rytuałem :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. oj brzuszki to moja zmora hi hi

    OdpowiedzUsuń
  15. też powinnam zacząć ćwiczyć brzuszki, ale parzenie kawy zdecydowanie lepiej mi wychodzi;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja hasam na fitnessach, sama bym się nie zmotywowała do regularnego ćwiczenia :D a tak to jak widzę 15 babeczek, które tak jak ja wylewają siódme poty, to od razu raźniej i człowiek się motywuje i napędza :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Też poszłabym na fitness ale bąbel siłą wyższą i też napierdzielam brzuszki w domu ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. ale Ci zazdroszczę wytrwałości w robieniu brzuszków, ja nie potrafię się sama przypilnować, za to codzienne parzenie kawy weszło w krew ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony ślad, każdy Twój komentarz jest niezwykle cenny:)
Anonimowi, proszę się podpisywać.