sobota, 16 listopada 2013

wyzwanie foto- (dzień 6 ) kwiat/-y

KWIAT/-Y.. uwielbiam ich widok, zapach.. Jeśli zdarza mi się je dostać(najlepiej bez okazji) wchodzę w stan ogromnej szczęśliwości :) Po prostu je uwielbiam! Doniczkowe, cięte- nie ma znaczenia.

Dziś przedstawiam Wam mój aloes, któremu do ideału naprawdę daleko, ale już wyczekuję dnia, w którym będzie piękny i dorodny :)
Dostałam go od mojej kuzynki i przeżył naprawdę wiele. Przejechał mnóstwo kilometrów, a cała ta wyczerpująca dla niego podróż skończyła się drobnymi złamaniami.. Mimo, że wygląda dość biednie liczę na to, że kiedyś będzie cieszył się idealną formą.
A może udzielicie mi jakiś przydatnych wskazówek na temat jego pielęgnacji?


Ogólnie już od dłuższego czasu marzył mi się swój własny aloes, który oprócz tego, że ozdabia parapet ma też mnóstwo właściwości.
Jakiś czas temu podjęłam się aloesowej kuracji i od tamtego momentu zapragnęłam mieć swoją własną roślinkę, która bywa pomocna w niektórych dolegliwościach :)


A wy lubicie kwiaty? Jestem ciekawa, czy któraś z Was hoduje swojego aloesa?
Bye:)


15 komentarzy:

  1. Ja zupełnie nie mam ręki do kwiatów. A aloes dobra rzecz. U rodziców kiedyś miałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyrośnięty! Ja swój dostałam od mamy i mimo, że mam ręke do kwiatkó to nie miałam do tego. Nie chciał rosnąć, wysychał. Dostałam drugi i od tego czasu ten pierwszy rośnie. Może przyjaciela mu brakowało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. on jest jeszcze młody, choć mocno sfatygowany. może też potrzebuje kumpla by odżyć :)

      Usuń
  3. A może za dużo go podlewasz? One nie lubią dużo wody. Raz w miesiącu wystarczy troszkę podlać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie podlewam, go zbyt często (choć częściej niż raz w miesiącu, przyznaję). myślisz, że powinnam ukrócić mu wodę?

      Usuń
  4. Matko! Znam tą roślinkę, ale nie miałam pojęcia, że nazywa się aloes :-) Czego to blogi nie nauczą :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten raczej nie wygląda na przelany. Raczej powiedziałabym, że ma za mało wody, bo widać na "liściach" suche miejsca. Być może to efekt załamań, które przeszedł. Z własnego doświadczenia wiem, że aloes lubi, gdy się go od góry obcina lub obłamuje i po prostu wsadza do nowej ziemi na początku obficie podlewając (do momentu, kiedy wypuści korzonki i nowe listki), albo do wody i kiedy puści korzonki (co najlepiej widać w szklanym pojemniku) wsadza do doniczki. W ten sposób wyhodowałam kilka sztuk i porozdawałam. W tej chwili kocham się w storczykach i to właśnie one zdobią moje okna. Więcej zobaczysz tu:
    https://www.facebook.com/photo.php?fbid=766576963358795&set=a.763199783696513.1073741834.100000194964037&type=1&theater

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to efekt złamań (dużo przeżył)

      Usuń
  6. Niestety nie mam aloesa, za to w moim rodzinnym domu stał na każdym oknie, ale nie wiem czy potrzebował jakichś specjalnych zabiegów. Z domowych kwiatów lubię storczyki i kliwię, ale jakoś nie mam do nich ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też lubię kwitnące kwiaty, ale ich żywot bywa u mnie krótki:/

      Usuń
  7. Również hoduję aloes, a nawet dwa :P Jeden po tym sezonie wypuścił nowy "pęd".
    Jeśli chodzi o pielęgnację, to mało podlewania(ja sprawdzam, czy liście zaczynają "chudnąć" - wtedy podlewam), w okresie od marca do października nawozić co miesiąc i stosować lekką ziemię - np. dla sukulentów byłaby dobra. :)
    Mam nadzieję, że rozjaśniło Ci się trochę w tej kwestii.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o super, nie wiedziałam o tej ziemi. będzie musiał poczekać do wiosny :)

      Usuń
  8. właściwości lecznice mają dopiero po 3 latach. mam w domu aloesy i bez doniczki duży ma około 50 cm może

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem właśnie.. wytrwale czekam :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawiony ślad, każdy Twój komentarz jest niezwykle cenny:)
Anonimowi, proszę się podpisywać.