Z moim rowerem niemalże się nie rozstaję, a wycieczki na nim sprawiają mi naprawdę wielką frajdę. Zwykła wyprawa do pracy jest przyjemnością, podczas gdy inni stukają się po głowie zadając mi niekończące się pytania typu: jak ja mogę ciągle na rowerze jeździć? dlaczego nie jeżdżę autobusem lub samochodem? czy nie jest mi zimno? itp.
Już nie mogę się doczekać kiedy będzie na tyle ciepło, że będę mogła pozbyć się tych wszystkich grubych rzeczy i wskoczyć w lekkie ciuszki :) Wy też?
Otóż, o wiele zimniej by mi było, gdybym czas, który spędzam na rowerze przeznaczała na czekanie na autobus lub powrót z parkingu (ale dla niektórych to prawdziwa abstrakcja).
Uszczypliwe komentarze dostają uszczypliwe odpowiedzi i dodatkowe pytanie "czy masz cellulit (bo ja nie:)) i czy wiesz jak się go pozbyć?"
Tak, tak odkąd zaczęłam regularnie jeździć na rowerze ten problem mnie nie dotyczy, choć wcześniej bywało różnie.
Jak się okazało ok. 7 km dziennie (intensywnej jazdy) rozwiązało problem z celullitem, więc jak mogę tego nie kochać?
Dziś korzystając z cudownej pogody postanowiliśmy wybrać się za miasto i zregenerować siły na świeżym powietrzu...
Uwielbiam takie dni jak dziś!
Ale nie narzekam. Było słońce, było cieplej niż zwykle, a za sprawą niemalże całodniowego wygrzewania się na słońcu czuję się o wiele, wiele szczęśliwsza!
Miłego wieczoru!



