Hej :)
Jeszcze wczoraj świeciło słońce i ciepłem (nie mylić z gorącem) raczył nas świat, a dziś zmagamy się z przelotnymi deszczami, wilgocią, chłodnym powietrzem i senną aurą. Jakby wszystko nie mogło przesunąć się w czasie o jeden dzień... Jak co piątek spędzam moje wolne, w którym obowiązkowo czekam na słońce, upał i wyczekuję na możliwość włączenia wentylatora, który uraczyłby mnie swym chłodem, po kąpieli w słońcu. Zaopatrzona w cierpliwość bezskutecznie czekam na wyrównanie opalenizny po ostatniej przygodzie pt. "kurczak na rożnie". Stwierdzam jednak, że statystycznie piątki w moim mieście są zdecydowanie najmniej słonecznym i ciepłymi dniami tygodnia. Takich pięknych piątków, od czasu "tych wolnych" (czyli prawie rok) było tyle, że serce drży z rozpaczy....
ale jeszcze tylko chwilę i wreszcie zaświeci słońce w każdy nadchodzący "piątek"... jestem pewna :)
Tymczasem zdjęcia z wczoraj :) Miłego :)

