środa, 23 lipca 2014

zamienię beton na chatkę pod lasem...

Z systematycznosia ostatnio u mnie naprawde slabo.. Wciaz mam na glowie cos do zrobienia i jak juz wszystko uda mi sie zalatwic, to na nic wiecej nie mam ochoty (wiem, troche niefajnie to brzmi, ale nie bede Was sciemniac).

Wlaczyl mi sie len i sama zastanawialam sie nad tym, czy nie oglosic tu jakiejs wakacyjnej przerwy, bo moja cisza na blogu zaczyna byc niepokojaca...(jesli chcecie byc w miare na biezaco wpadajcie na moj instagram).

Prawda jest taka, ze czekam juz tylko na moj upragniony urlop i o niczym wiecej nie mysle.

Zycie w betonie zamienilabym najchetniej na jakas przytulna chatke w poblizu lasu. Delektowalabym sie moim wymarzonym zyciem, zbieralabym kwiaty, jadla owoce, gotowala kompoty i chodowala jakas zwierzyne przed domem...W wolnej chwili upieklabym ciasto i zrobila jakas impreze w ogrodzie ;)





Tymczasem uciekam do pracy i zycze Wam milego dnia.


poniedziałek, 14 lipca 2014

poniedziałkowa motywacja # 28

Wiem, ze poniedzialek powoili sie konczy, ale z pewnoscia pozytywna mysl przyda sie nam wszystkim na kolejnych kilka dni!


Uwielbiam zaczynac nowy tydzien od pozytywnego cytytu. Pozwala mi to zdecydowanie latwiej przebrnac przez pozostale dni i napedza mnie to do dzialania.

Moze to smieszne, ale mam wrazenie, ze tym samym podnosi sie moja efektywnosc, a stwierdzenie: "zeby mi sie chcialo tak jak mi sie nie chce" bywa mi obce ;) Tez tak macie?


 Milego tygodnia!


środa, 9 lipca 2014

owadożercza muchołówka

Dlugo polowalam na ta roslinke. Jak tylko dowiedzialam sie o jej istnieniu wiedzialam, ze chce miec mucholowke w domu. Pewnego dnia bedac z wizyta u znajomej, ktora to dokonala prezentacji owego "kwiatuszka" (normalnie nakarmila go mucha) postanowilam zaczac poszukiwania.

Nie bylo to latwe, bo wszystkie sklepy ogrodnicze w zasiegu mojej reki posiadaly jedynie tradycyjne rosliny przeznaczone do ogrodu, ewentualnie znane wszystkim paprocie, storczyki i bluszcze..(ktore swoja droga tez lubie, ale nie o to przeciez mi chodzilo).

Postanowiam uzbroic sie w cierpliwosc i podczas ostatniego shoopingu zywnosciowego wypatrzylam ja w pobliskim Kauflandzie (nie jest w najlepszej formie, ale mam adzieje, ze dojdzie do siebie) ;)


A teraz ktotko o MUCHOLOWCE:
  • roslina z rodziny rosiczkowatych
  • ofiry (muchy, pajaki itp) lapie w swoje pulapki, ktore sa wyposazone we wloski czuciowe; jesli owad usiadzie na mucholowce, ta zamyka swoja pulapke, tym samym uniemozliwiajac ucieczke
  • lubi wilgone srodowisko
  • powinna stac w oswietlonym miesjscu

A Wy znacie te roslinke? Wiecie cos wiecej o jej pielegnacji? Jesli tak, napiszcie koniecznie w komentarzach. 
Szykuje sie do przesadzania, ale nie bardzo wiem jak sie za to zabrac, aby jej nie uszkodzic.

Trzymajcie sie!






poniedziałek, 7 lipca 2014

grill- party ;)

Co jakis czas sopotykamy sie ze znajomymi w stalym gronie.
Zeby poplotkowac, dowiedziec sie co nowego u kazdego z nas slychac, aby cos wspolnie zjesc, pobawic sie, spedzic milo czas...



Przewaznie sa to niedzielne spotkania (najlatwiej jest wtedy wszystkich zebrac) na swiezym powietrzu. 
Kazdy ma wtedy czas, nie musimy pracowac, pochlonieci jestesmy jedynie relaksem i dobra zabawa.


A jak do tego jeszcze pogoda dopisze, to nie ma opcji, zeby nie bylo milo! Zreszta zawsze jest ;)


Spotykamy sie wtedy nad woda, u kogos na tarasie, ewentualnie w ogrodzie, przynosimy cos dobrego do zjedzenia (wspolne posilki jednocza ludzi ;)). A w zwiazku z tym, ze kazdy pochodzi z innego zakatka swiata nasze menu jest naprawde roznorodne i  to jest wlasnie najfajniejsze. 



Kiedys Wam moze pokaze jakies pysznosci. Tym razem jedynie 14-warstwowe ciasto Ani, ktore robilo furrore ;)


A poza tym.. pijemy piwko, drinki i nie opuszcza nas dobry humor! Tak bylo tez minionej niedzieli..


Mam nadzieje, ze Wasz weekend tez byl udany! 

Pieknego tygodnia!


p.s
Szczerze licze na piekna pogode w przyszla niedziele, bo szykuje sie nam mala wyprawa wzdluz Dunaju, wiec trzymajcie kciuki za slonce ;)

środa, 2 lipca 2014

podsumowanie czerwca 2014

Witajcie!
Dzis podsumowanie czerwca (i maly mix zdjec), w ktorym to niezbyt wiele sie dzialo. A jednoczesnie dzialo sie tyle, ze nie wiedzialam w co rece wlozyc. Taki ot paradoks!

Mnostwo godzin spedzilam w pracy i mialam wrazenie, ze kazdy dzien ucieka mi jeszcze szybciej...
Chcialam tyle zrobic, tyle Wam pokazac, ale na zaden z moich projektow nie znalazlam czasu (niestety).

Poczatek lipca nie zapowiada sie lepiej, ale w po cichu licze na to, ze cos niebawem sie zmieni.



1- ....bo w zbozu najlepiej jest!

2, 11 - Roze i woda rozana z przepisu mojej babci ;)

3, 5- Piekna pogoda, rower i moj ukochany. Nic mi wiecej nie potrzeba!

4- Czerwiec obfitowal w kilka wieczorow przy winie..

6- Pamietacie moja akcje NAKARM PSZCZOLY? Oto co mi w ramach tej akcji wyroslo. Piekne i pachnace frezje. 

7- Kilka chwil za miastem

8- Wlasne lody truskawko-bananowe z mieta 

9- Urocza Angelina za moim obiektywem. Nawet nie wiedzialam jak ciezko wydobyc z pieciolatki usmiech

10- Mialam nawet kontakt z maszyna do szycia..i tak powstaly moje wlasne podkladki ;)

12- Jedzonko z parowaru. Pysznie, zdrowo i samo sie robi.


Trzymajcie sie cieplo! ajesli chcecie byc na biezaco zapraszam na moj INSTAGRAM ;)